Brodzenie z anteną, czyli jak badać skuteczność przepławek

Wywiad z prof. dr hab. Romanem Żurkiem z Zakładu Badań Ekologicznych

Co to za pigułka, którą trzymasz w palcach?

To akustyczny implant, który wszywamy rybom pod skórę, by móc później obserwować co robi w rzece. Czy przepływa przez zbudowaną w projekcie przepławkę, czy nie.

Czyli jak? Łapiecie ryby i każdej robicie operację: nacinacie lancetem skórę, wsadzacie tę pigułkę i zaszywacie? Ten implant potem wysyła sygnały z jakimiś informacjami?

Wysyła swój charakterystyczny kod. Wszywając implant zapisujemy jaka ryba go dostała, więc potem możemy powiedzieć, że: z piętnastu wypuszczonych ryb w górę rzeki przeszły przez przepławkę dwa pstrągi i cztery świnki różnej wielkości, dwie świnki popłynęły w dół, a pozostałe ryby, prawdopodobnie zamieszkały na dłużej w zasięgu przepławki.

Wszczepianie pod narkozą nadajnika akustycznego (wymiary: 12×6 mm)

Jak drogie jest takie urządzenie?

Półtora tysiąca złotych za sztukę. Do tego dochodzą drogie urządzenia zapisujące ruch ryb – tzw. hydrofony, które kotwiczymy w rzece kilkaset metrów powyżej i poniżej przepławki. Po paru miesiącach, kiedy baterie implantów wszczepionych rybom przestają już działać wydobywamy je, podłączamy do komputera, odczytujemy zapisy i wiemy co robiła każda z ryb.

Ile ryb ma takie identyfikatory na Wisłoce?

Wszczepiliśmy je sześćdziesięciu rybom, które wypuściliśmy poniżej trzech przepławek.

Przygotowanie hydrofonów do zatopienia

Opłaca się to?

Jak się wydaje ponad milion złotych na przepławkę, to dla sprawdzenia czy ona działa, to nie są to duże sumy.

Nie ma tańszych metod badania?

Są – można znakować ryby plastikowymi znaczkami wszczepionymi pod płetwę grzbietową z nadrukowanym numerem telefonu. I liczyć, że wędkarz, który ją złapie do nas zadzwoni. I powie co złowił i gdzie. Problem w tym, że ta metoda daje informacje zaledwie o 1-2% oznakowanych ryb.

Ile ryb należałoby w ten sposób oznakować w przypadku badania przepławek, żeby mieć sensowne wyniki badania?

Najlepiej kilka tysięcy, by mieć pewność, że dowiemy się czegoś o kilkudziesięciu oznakowanych rybach. Kiedy parę lat temu robiliśmy takie badanie na Sanie w Stalowej Woli, to zadzwoniło do nas tylko dwóch wędkarzy, jeden z Sandomierza (40 km poniżej) w sprawie klenia, a drugi spod Warszawy (200 km poniżej) w sprawie certy. Certa jest dwuśrodowiskowym gatunkiem, więc pewnie płynęła do morza.

Boleń z plastikowym znaczkiem z numerem telefonu

Są jeszcze inne metody badania przemieszczania się ryb?

Stosuje się jeszcze inne implanty – tzw. pasywne. One nie potrzebują prądu, bo nic nie nadają. Ich aktywność wzbudza antena. Wszczepia się je rybom podobnie jak chipy psom i kotom przy pomocy specjalnej strzykawki. Anteny można rozkładać płasko na dnie rzeki lub w szczelinach przepławki w formie okna, przez które przepływa znakowana ryba i zostaje odnotowana. Działa to jak wykrywacz chipów. Taką metodę też przetestujemy na Wisłoce do badania skuteczności przepławek.

Dlaczego używacie wielu metod? Każda z tych metod ma pewnie swoje zalety i wady.

Jak zwykle chodzi o to, po co robimy badanie. Każda z tych metod jest odpowiednia do określonego celu i warunków, a do innego mniej lub w ogóle. Metoda ze znacznikami z numerem telefonu jest przydatna w sytuacji kiedy badamy wędrówki ryb. Kiedy interesują nas ich zachowania, na przykład to, czy lubią siedzieć w jednym miejscu, czy się przemieszczają, na jakie odległości, w jakich okresach itd. Niby skuteczność mała, ale trudno sobie wyobrazić badacza, który wszczepi rybom implanty radiowe i co tydzień przemaszeruje z anteną 100 czy 900 km wydłuż rzeki, by szukać oznakowanych ryb. W naszym przypadku cel jest zupełnie inny – badamy skuteczność przepławek. Wybraliśmy więc takie metody, które są dla tej sytuacji najlepsze: akustyczną, bo zamontowane na dnie hydrofony rejestrują nam każdą rybę, która przemieszcza się w promieniu 150 m i pasywne znaczniki, które choć wymagają anten, są znacznie tańsze.

Przygotowanie anteny do monitorowania obecności ryb

Interpretacja wyników badań jest chyba prosta: określa się ile przeszło, a ile nie?

Proste to nie jest – raczej odwrotnie. Nigdy nie wiadomo, które ryby z tej znakowanej populacji będą chciały iść w górę rzeki. Dlatego do badania wybieramy okres tarłowy, bo wtedy ryby odczuwają przymus, żeby iść w górę, szukać tarlisk, żeby się rozmnożyć. Ale to wcale nie znaczy, że wszystkie to zrobią. Niektóre wybierają sobie przepławkę jako fajne miejsce do zamieszkania.

Coś ciekawego z takich badań wychodzi – bywają jakieś niespodzianki?

Ostatnio, znakowana w Polsce ryba zameldowała się na antenie w Finlandii. Tamtejsi badacze zapytali producenta komu sprzedali chip o numerze XY i dowiedzieli się, że to polska ryba. Niespodzianki pojawiają się często, bo nie da się wszystkiego przewidzieć. Okazało się, na przykład, że jedną z przepławek, którą badaliśmy niedawno polubiły duże bolenie. Zamieszkały w niej, bo uznały to za świetne miejsce. Miały kryjówki pod kamieniami, wartki prąd w szczelinach i przechodzące przez przepławkę mniejsze rybki, czyli dowolną ilość pożywienia. I nie zamierzały się stamtąd nigdzie ruszać.

Czyli przepławka okazała się nieskuteczna, bo dla małych ryb była nie do przejścia.

NO – nie całkiem. Po jakimś czasie, jak to często bywa, rzeka zażwirowała część przepławki, poprawiły się warunki wędrówki dla mniejszych ryb, więc więcej ich było w stanie tę przeszkodę pokonać. I mimo, że bolenie dalej grasowały skuteczność przepławki wzrosła z 10 do 60%.

Rozmawiali:

Małgorzata Siudak, Roman Konieczny

Link: Zakres monitoringu przewidzianego w projekcie

NIECH PŁYNIE MIŁOŚĆ – obchody Światowego Dnia Wędrówek Ryb

Jest coraz gorzej…

Wieści o losie ryb w rzekach świata są coraz bardziej dramatyczne. Wystarczy przejrzeć Internet, prasę lub postudiować raporty naukowców i ekspertów. Pierwsze z brzegu: Minister ds. Wsi i Rolnictwa Chin od stycznia tego roku wprowadził na 10 lat zakaz połowów na Jangcy – trzeciej co do długości rzece świata. Przełowienie, zła jakość wody i zapory spowodowały tak dużą degradację środowiska, że połowy na tej rzece wynoszą obecnie nie więcej niż 20% połowów z lat pięćdziesiątych. Zakaz dotknie 280 tysięcy rybaków, nie licząc ich rodzin. Na drugiej co do wielkości chińskiej rzece Huang He (Żółta Rzeka) połowy spadły o 40% w stosunku do poprzedniego roku, a ze 120 gatunków ryb wyginęło 30%. Przyczyny są te same co na Jangcy.

Fot. Bernd Thaller, Rzeka Jangcy, Flickr (CC BY-NC 2.0)

Indie ze swoją siecią tysięcy rzek, naturalnych starorzeczy i równin zalewowych uważane są za jedną z największych ostoi rybiej różnorodności na świcie i drugim co do wielkości producentem ryb śródlądowych. Niestety, większość łowisk upada – ich wydajność spadła do 15% potencjalnych możliwości i jest na granicy opłacalności. Według Centralnego Instytutu Rybactwa Śródlądowego Indii największym problemem są duże zapory powodujące przerwanie ciągłości rzek i zakłócenie cykli hydrologicznych.

Na długiej na 3,5 tys. km Wołdze populacja jesiotra, „carskiej” ryby, która pamięta dinozaury, żyje często ponad sto lat, osiąga ogromne rozmiary i „produkuje” niezwykle drogi i poszukiwany produkt – kawior, zmniejszyła się o 90% od 1970 roku. Przyczyną są wielkie zapory, jakie na tej rzece powstały, przełowienie, kłusownictwo i zupełny brak zainteresowania problemem przez władze w Moskwie.

Fot. Bieługa złowiona w 1921 roku na Morzu Kaspijskim, waga 1224 kg, waga kawioru 146,5 kg

Według raportu Uniwersytetu Kalifornijskiego i organizacji California Trout w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat połowa z 32 gatunków łososi, pstrąga tęczowego i potokowego obecnego w rzekach Kalifornii bezpowrotnie zginie. Wpływają na to nie tylko zmiany klimatu, ale też budowane zapory, zanieczyszczenia rolnicze, regulacje rzek i wiele innych czynników.

W Europie nie jest lepiej. Dwa lata temu irlandzka Rządowa Agencja Połowów Śródlądowych ogłosiła zakaz połowów (wędkarstwa również) na 73 rzekach z powodu braku ryb: łososi i pstrągów. Przyczyną są znowu zapory, ale też ocieplenie morza, zamulenie tarlisk łososia oraz zanieczyszczenie wód.

Przykłady dramatycznego spadku populacji ryb oraz prognozy wymierania gatunków można mnożyć w nieskończoność. Pewnym pocieszeniem może być to, że wpływ katastrofalnego stanu rzek na ryby, na ich możliwości egzystencji, czyli między innymi migrowania zaczął powoli docierać do świadomości społecznej. Może dlatego, że ryby wód śródlądowych są jedynym źródłem protein dla setek milionów ludzi na świecie. Również dlatego, że od lat wiele środowisk, naukowych, eksperckich, agencji rządowych i organizacji pozarządowych stara się o poprawę sytuacji. O dotarcie do świadomości nas wszystkich, zwykłych ludzi, mieszkających nad rzekami, którzy nie zauważamy tego, co się dzieje. Jednym z takich działań, których celem jest zwrócenie uwagi na problem są obchody Światowego Dnia Wędrówek Ryb, który w tym roku przypada na 16 maja.

Światowy Dzień Wędrówek Ryb

Światowy Dzień Wędrówek Ryb to globalne święto, którego celem jest poprawa świadomości ludzi i zwrócenie ich uwagi na znaczenie w naszym życiu rzek otwartych, w których ryby mogą swobodnie wędrować w górę i w dół szukając odpowiednich miejsc do rozmnażania się i życia.  W tym roku głównym motywem akcji jest „miłość do rzek” i hasło „Niech płynie miłość”. Według organizatorów: „Współpracując, tworzymy większą siłę napędową do podnoszenia świadomości, dzielenia się pomysłami i gwarancji pozytywnych działań. Niech miłość płynie!

Akcją od lat zarządza profesjonalna fundacja mająca siedzibę w Holandii pod przewodnictwem komitetu sterującego złożonego z przedstawicieli siedmiu dużych organizacji. Jej aktywność wspiera (również finansowo) ponad 100 organizacji i instytucji ze świata, wśród których, poza organizacjami środowiskowymi takimi, jak WWF jest również: amerykańska Narodowa Administracja ds. Oceanów i Atmosfery (NOAA), Korpus Inżynieryjny Armii Stanów Zjednoczonych (US Army Corp of Engineers), Amerykańska Agencja Badań Geologicznych (USGS), holenderskie Ministerstwa Rolnictwa, Środowiska i Żywności oraz Infrastruktury i Gospodarki Wodnej.

Opisy działań deklarowane przez różne instytucje i organizacje na świcie są gromadzone i udostępniane na stronach Fundacji (Kliknij tutaj). Można tam też znaleźć gadżety do wykorzystania za darmo takie, jak nadruki na koszulki, czapki, naklejki i plakaty (Kliknij tutaj).

Co się wydarzy tego dnia na świecie?

Na stronach organizacji zarządzającej Światowym Dniem Wędrówek Ryb zarejestrowanych jest kilkaset działań z całego świata (w chwili pisania tekstu 267). Widać to na schematycznej mapie ze strony Internetowej ŚDWR umieszczonej poniżej.

Spośród opisanych na wspomnianej stronie deklaracji działań wybraliśmy dla Państwa kilka – starając się, by pokazywały tak różnorodność pomysłów, jak i ciekawsze miejsca.

NIEMCY, Berlin – schody do Raichstagu

Przedstawiciele Niemieckiego Stowarzyszenia Wędkarskiego (DAFV Deutscher Angelfischerverband e.V.) będą na schodach do Raichstagu, w otoczeniu bannerów, standów i ulotek promować działania chroniące rzeki i ryby. Chcą zwrócić uwagę nie tylko mediów, ale i zwykłych ludzi na problemy z tym związane.

Budynek Reichstagu w nocy, Wikipedia (CC BY-SA 3.0)

BHUTAN, Ratusz Miejski w Zhemgang

W ramach obchodów zorganizowane zostaną zajęcia edukacyjne dla uczniów i nauczycieli z wybranych szkół znajdujących się na terenie Królewskiego Parku Narodowego Manas (Royal Manas National Park). Celem spotkań jest poprawa świadomości lokalnych społeczności w zakresie ochrony ryb słodkowodnych. Organizatorzy informują, że wszyscy uczestnicy zostaną poczęstowani lunchem i przekąskami, co ma według nich zjednać większą przychylność dla omawianych problemów.

Fotografia ze zgłoszenia na listę ŚDWR

BRAZYLIA, Instytucje naukowe i artystyczne miasta Palmares

Na spotkania artystyczno-naukowe w różnych punktach miasta zaproszono młodych ludzi, nauczycieli, lokalnych artystów, badaczy i po prostu mieszkańców. W trakcie burzy mózgów, debat przy okrągłych stołach, wydarzeń artystycznych uczestnicy będą się zastanawiać nad problemami lokalnych rzek i skutecznymi rozwiązaniami, nad stworzeniem kalendarza systematycznych działań dla ich ochrony oraz nad prawidłowymi relacjami między miastami, ludźmi i rzekami.

Fotografia ze zgłoszenia na listę ŚDWR

STANY ZJEDNOCZONE AMERYKI, Massachusetts – Biblioteka Miejska Osterville

Koalicja Czystej Wody Barnstable i Departament Zasobów Naturalnych Barnstable szukają ochotników do pomocy w corocznym liczeniu śledzi wiosennych od 1 kwietnia w przepławce dla ryb w młynie i w środkowym stawie. Po wykładach na temat śledzi w mieście odbędzie się krótkie szkolenie dla wszystkich wolontariuszy zainteresowanych pomocą w liczeniu.

Fotografia ze zgłoszenia na listę ŚDWR

MAROKO, miejscowość Imsouane – Przystań Miłośników Surfingu i Jogi

W autentycznej marokańskiej wiosce rybackiej odbędzie się specjalna sesja surfowania na jednej z najlepszych fal Maroka dla uczczenia wszystkich wędrownych ryb.

Fotografia ze zgłoszenia na listę ŚDWR

WIELKA BRYTANIA, miasto Shipley – rzeka Aire

Przyjdź i zobacz, co znajdziemy!” – pod tym hasłem Przyjaciele rzeki Bradford Beck, Fundacja Dzikiego Pstrąga wraz z Agencją Środowiskową i Urzędem Gminy zapraszają mieszkańców miasta Shipley nad rzekę. W ostatnim czasie udrożnili oni wspólnym wysiłkiem bariery migracyjne dla ryb (dwa jazy i przepust mostowy) i planują publiczne badania populacji ryb poniżej i powyżej każdej z przepławek. By pokazać, że te rozwiązania są skuteczne.

Fotografia ze zgłoszenia na listę ŚDWR

RUMUNIA, Kluż-Napoca – rzeka Somesul Mic

W publicznym miejscu nad rzeką Somesul Mic zostanie zorganizowana wystawa na temat jej historii, przygotowana w oparciu o mapy historyczne, badania naukowe dotyczące morfologii i ekologii rzeki w przeszłości i obecnie oraz różnego rodzaju prace prowadzone w obszarze jej zlewni. Grupa studentów z Uniwersytetu Babeșa i Bolyaia (wydziału ekologii) poprowadzi warsztaty naukowe na temat rzeki wraz z badaniami terenowymi.

Fotografia ze zgłoszenia na listę ŚDWR

REPUBLIKA POŁUDNIOWEJ AFRYKI, Nelspruit – Ogrody Botaniczne Lowveld

Nieważne czyś młody, czy stary. Dołącz do nas i pomóż nam utrzymać rzeki pełne ryb!” – pod takim hasłem instytucje naukowe tego regionu zapraszają nad Krokodylą Rzekę na spotkanie z okazji Światowego Dnia Wędrówek Ryb. Przygotowane zostały pokazy monitorowania wędrówek ryb, w tym unikalnych węgorzy (endemiczny Anguilla Mossambica) oraz urządzeń zapewniających ciągłość rzeki.

Fotografie ze zgłoszenia na listę ŚDWR

Zgłoszone działania z Polski

SŁOŃSK – rzeka Postomia

Kilka organizacji: Towarzystwo Przyjaciół Słońska, Koalicja Ratujmy Rzeki i Biuro Turystyki Przyrodniczej Dudek organizuje sprzątanie rzeki Postomii – Szlaku Kajakowego Zimorodka od Lemierzyc do Słońska. Całą akcję pod hasłem Żabierz Swoje Śmieci, zakończy ognisko z poczęstunkiem.

Fotografia ze zgłoszenia na listę ŚDWR

TARNOBRZEG – Centrum Natura 2000 

Regionalne Centrum Promocji Obszaru Natura 2000 „Tarnobrzeska Dolina Wisły” wraz z Koalicją Ratujmy Rzeki i WWF Polska organizują spotkanie poświęcone rzekom i rybom, na które składać się będą wykłady, oglądanie ryb oraz wycieczka nad łęg wiślany.

Fotografia ze zgłoszenia na listę ŚDWR

Większość opisanych wcześniej pomysłów miała być zrealizowana w maju, ale pandemia pomieszała wszystkim szyki. Obchody Światowego Dnia Wędrówek Ryb zostały przeniesione na 24 października tego roku.

Nam również, myślę o projektach, których celem jest odtwarzanie ciągłości rzek Wisłoki i Białej Tarnowskiej pandemia pokrzyżowała szyki. Wstępnie planowaliśmy w ramach Światowego Dnia Wędrówek Ryb zorganizować panel dyskusyjny w Gorlicach na temat korzyści, jakie różnym podmiotom: samorządom, przedsiębiorcom, mieszkańcom, artystom, czy organizatorom turystyki daje naturalna rzeka, na której nie ma przeszkód dla ryb. Nie udało się. Liczymy na to, że Natura będzie nam bardziej przychylna jesienią.

Zgłoś się na 24 godzinny maraton w Internecie

Fundacja organizująca Światowy Dzień Wędrówek Ryb nie poddaje się – 14 maja wspólnie z Międzynarodową Unią Ochrony Przyrody i Uniwersytetem w Cambridge organizuje 24 godzinne seminarium – maraton w Internecie na temat ryb, ciągłości rzek, przepławek i sprytnych rozwiązań, o których warto wiedzieć. Każdy może w nim uczestniczyć.

Jak piszą organizatorzy na stronach Światowego Dnia: Praktycy i eksperci z wszystkich kontynentów podzielą się doświadczeniami na temat tego, co się udało zrobić, a co może być inspiracją dla innych. To spotkanie dla wszystkich, którzy pasjonują się rzekami, rybami, przyrodą i chcą być aktywni w zakresie ich ochrony.

Grafika ze strony ŚDWR

Program i link do rejestracji znajdziesz TUTAJ.

W seminarium w każdej części może uczestniczy 500 osób jednocześnie. Seminarium składa się z dziewięciu sesji przedzielonych krótkimi przerwami, a każda sesja dotyczy innego kawałka świata. Zaczynamy 14 maja o 3 rano (czasu środkowoeuropejskiego) od Oceanii, a potem w dwugodzinnych sesjach, które dotyczą: Wschodniej Azji, Azji Centralnej i Południowej, Zachodniej Azji, Afryki, Europy, Południowej Ameryki, Ameryki Centralnej, a potem Północnej. Sesja poświęcona Europie zaczyna się o godzinie 15-tej.

Mamy nadzieję, że się tam wszyscy spotkamy 😊

Roman Konieczny, Małgorzata Siudak

Światowa nagroda dla projektu udrożnienia rzeki Drawy.

Projekt udrożnienia Drawy dostał nagrodę światowej konferencji Fish Passage 2020 poświęconej ciągłości rzek i przepławkom dla ryb. To ogromne wyróżnienie. Oryginalny tytuł projektu to: „Czynna ochrona siedlisk włosieniczników i udrożnienie korytarza ekologicznego zlewni rzeki Drawy w Polsce” (link). Realizowała go w ramach programu LIFE Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Szczecinie i wielu ekspertów.

Przepławka na Korytnicy

Celem konferencji, organizowanej co roku w innym miejscu świata (w poprzednich latach odbywała się w Australii, USA, Holandii, Anglii) jest wymiana doświadczeń fachowców (managerów, naukowców, decydentów, ekspertów, przedstawicieli NGO i innych interesariuszy) zainteresowanych tematyką istotnych problemów związanych z wędrówkami ryb, ich zakłóceniami i utrudnieniami, metodami wspomagania tych wędrówek oraz skutecznymi rozwiązaniami i kierunkami przyszłych badań. Mówiąc krótko, celem spotkania jest transfer wiedzy, wymiana doświadczeń oraz ułatwienie kontaktów dla wspólnych prac w przyszłości. W tym roku konferencja miała się odbyć w Lizbonie, ale z powodu pandemii została odwołana. Szkoda, bo mieli w niej uczestniczyć również przedstawiciele RZGW, by zaprezentować projekty realizowane przez Wody Polskie na Białej i Wisłoce oraz plany na przyszłość.

Nagrodę konferencji Fish Passage przydziela specjalne jury, któremu przewodzi inżynier Jonathan Mann z Wydziału ds. Ryb i Dzikiej Przyrody Stanu Kalifornia. Przez kilka miesięcy ten kilkunastoosobowy zespół analizuje setki propozycji z całego świata. I wybiera jedną. Tym razem wyróżnienie otrzymał polski projekt dla Drawy. Potraktujmy to jako dobry prognostyk, bo przecież w dziedzinie odtwarzania ciągłości rzek dopiero w Polsce początkujemy.

Projekt jest naprawdę niezwykły. Może dlatego, że próbuje łączyć różne żywioły: czystą naturę wraz z jej potrzebami z użytkowymi oczekiwaniami człowieka w stosunku do przyrody. Można by powiedzieć, że jest w jakimś sensie kwintesencją myślenia o zrównoważonym świecie. A konkretnie?

Tytułowy włosienicznik to rzadka w tej części świata roślina wodna, tzw. jaskier wodny, który jest w Polsce pod ścisłą ochroną. Jest bardzo wrażliwy na różne zmiany środowiska. Dla nikogo nie będzie więc zaskoczeniem, że do życia potrzebuje czystej wody, ale okazuje się, że potrzebuje również obecności ryb i minogów.

Włosieniczniki, czyli jaskier wodny

Stąd ochrona stanowisk włosienicznika występującego właśnie na Drawie, Korytnicy, Grabowej i Radwii spowodowała potrzebę odbudowy ciągłości tych rzeki. Czyli, ułatwienia rybom pokonania wielu urządzeń, jakimi od dziesiątków lat przegradzaliśmy rzeki, by produkować energię, czerpać wodę czy napędzać młyny. W konsekwencji w projekcie, poza ochroną siedlisk włosienicznika powstało wiele obiektów zapewniających drożność wspomnianych rzek. Były to bystrotoki na Drawie w Złocieńcu i Głęboczku, Drawsku Pomorskim, przepławka na Elektrowni Wodnej Kamienna na Drawie, bystrotok i przepławka na rzece Korytnicy i inne. Zrenaturyzowana w ten sposób rzeka znacznie lepiej daje sobie radę z suszą niż pozostałe rzeki w okolicy.

Przepławka na Elektrowni Wodnej Kamienna na Drawie

Jednocześnie, projekt próbuje dostosować istniejącą strukturę turystyczną tak, by minimalnie ingerowała w środowisko. By zmniejszyć presję turystyczną w szczególnie chronionych miejscach wybudowano cztery kompleksy turystyczne – przykład jednego z nich w Złocieńcu na zdjęciach poniżej.

Obiekt turystyczny w Złocieńcu

W tym kontekście ważnym zadaniem w projekcie było zwiększenie świadomości ludzi dotyczącej zagadnień usług ekosystemowych i zrównoważonego rozwoju gospodarczego w rejonie rzek, gdzie znajdują się miejsca o szczególnym dla środowiska i dla nas znaczeniu.

Projekt zrealizowano w ramach programu: LIFE 13 NAT/PL/000009.
Beneficjentem projektu była Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Szczecinie – Państwowa Jednostki Budżetowa.
Koszt projektu to 6 730 292 EURO, z czego połowę pokryła unia Europejska, a połowę Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Przepławki – mokre ścieżki dla ryb

Żeby ryby w rzece mogły się rozmnażać, żyć i dobrze się rozwijać muszą mieć możliwość swobodnej wędrówki wzdłuż całej jej długości. Ryby w poszczególnych sezonach roku i okresach życia przemieszczają się wzdłuż rzeki w poszukiwaniu pokarmu, odpowiednich kryjówek oraz miejsc tarłowych. Przegrodzenie rzeki jazem lub inną sztuczną zaporą zakłóca te normalne procesy życiowe lub nawet całkowicie je uniemożliwia. Głównym sposobem poradzenia sobie z tym problemem jest budowa przepławek.

Przepławka komorowa przy zabytkowym młynie Hude w Bremie
(źródło: Przepławki dla ryb. Projektowanie, wymiary i monitoring”, FAO)

Przepławki to obiekty umożliwiające rybom i innym organizmom wodnym wędrówkę w górę i w dół rzeki przez przeszkody takie, jak stopnie wodne i jazy. Budowane są w celu ponownego połączenia ekosystemów wodnych.

Bardzo krótko o historii przepławek

Od dawna wiedziano, że zapory na rzekach mają znaczący wpływ na populacje ryb, które kiedyś stanowiły istotny element pożywienia. W starych kronikach można znaleźć informacje o tym, jak próbowano sobie z tym problemem radzić. Już w XIII w. hrabia Julich wydał zarządzenie dotyczące rzeki Rur (dopływu Mozy w Nadrenii Północnej-Westfalii), nakazujące otwarcie wszystkich jazów w okresie migracji łososia (Tichelbacker, 1986).

Pierwsze zapisane informacje o próbach ułatwienia rybom pokonania przeszkód na rzekach pochodzą z XVII wieku z Francji, gdzie wykorzystano wiązki gałęzi do utworzenia stopni dla ryb w stromych kanałach zbudowanych w celu obejścia przeszkody. W 1837 roku w Kanadzie Richard McFarlan (z Bathurst, New Brunswick) opatentował projekt przejścia dla ryb obok tamy w swoim tartaku. W latach 1852-1854 w hrabstwie Sligo w Irlandii zbudowano przejście dla łososi do rzeki, do której był odcięty dostęp, a która była jego tarliskiem i zasilała pobliskie łowisko. W 1880 r. w Rhode Island w Stanach Zjednoczonych zbudowano pierwszą przepławkę na zaporze Pawtuxet Falls Dam.

Rodzaje przepławek

Przepławki mogą mieć różną postać. Mogą to być budowle hydrotechniczne naśladujące warunki istniejące w naturalnych rzekach, czyli bliskie naturze. Stosuje się je najczęściej w sytuacji, gdy do pokonania jest niewielka różnica poziomów w rzekach. Buduje się też przepławki całkowicie sztuczne – tzw. techniczne. A w szczególnych sytuacjach, gdy do pokonania są duże różnice poziomu przy istniejących budowlach piętrzących, trzeba zastosować jeszcze inne rozwiązania – windy i śluzy dla ryb. Specjalnych rozwiązań wymaga także narybek węgorza, który wędruje z Morza Sargassowego, by w europejskich rzekach osiągnąć wiek dojrzały.

Jednym z trudniejszych wyzwań, jakie stoją przed projektantami przepławek jest zasygnalizowanie rybom, gdzie mają szukać do nich wlotu. Wykorzystuje się w tym celu zdolność ryb do orientowania się w rzekach według kierunku nurtu i prędkości przepływu. Ryby płynące w górę rzeki kierują się w stronę najsilniejszego nurtu. Przepławka, szczególnie na szerokich rzekach musi zostać tak zaprojektowana, by ten nurt kierował je do przepławki. Konstrukcja przepławki powinna uwzględniać też cechy gatunkowe oraz możliwości i potrzeby ryb. Rozmiary przepławek (w tym szczelin) powinno się projektować na największe ryby, a ich parametry hydrauliczne (np. prędkości przepływu, głębokości wody) na najmniejsze/ najsłabsze, jakie żyją w danej rzece. Przy projektowaniu należy uwzględnić też zmienne warunki hydrologiczne (m.in. tzw. niżówki) oraz terminy migracji ryb.

Konstrukcje bliskie naturze

Przepławki bliskie naturze powinny możliwie najlepiej imitować naturalne bystrza rzeczne lub strumienie o większym spadku. Powinny być zbudowane z naturalnych materiałów – głazów, kamieni. Takie budowle stają się potencjalnie nowym siedliskiem dla organizmów wodnych i łatwiej wkomponowują się w krajobraz.

Bystrotoki, bystrotoki kaskadowe (bystrza)

Bystrotoki kaskadowe zbudowane są z materiałów naturalnych: głazów i narzutu kamiennego. Ich konstrukcja składa się z komór poprzedzielanych progami, posiadającymi szczeliny umożliwiające migrację. Progi tworzą kaskadę. Kamienie układane są w sposób wzajemnie klinujący się, na różnych wysokościach, w sposób pozwalający na tworzenie przesmyków i szczelin, potrzebnych do zapewnienia odpowiednich warunków migracji dla ryb. Dno komór jest nieregularne, co pozwala na uzyskanie w poszczególnych basenach różnorodnych prędkości i napełnień umożliwiających wędrówkę ryb i zapewniając miejsca odpoczynku.

Bystrotok kaskadowy w Ropicy Polskiej na Ropie (widok z drona – fot. ZBE)
Bystrze kamienne typu „plaster miodu”

Konstrukcja bystrzy kamiennych typu „plaster miodu” składa się z połączonych basenów o nieregularnych kształtach, których ściany zbudowane są z kamieni i posiadają szczeliny, które umożliwiają przemieszczanie się ryb pomiędzy basenami i wytworzenie prądu wabiącego. W poszczególnych komorach powstaje główny nurt, tworzą się strefy spoczynku, a także dobre warunki bytowania dla makroorganizmów. Rozwiązania te najlepiej sprawdzają się w przypadku większych cieków, umożliwiających zastosowanie konstrukcji o znacznej szerokości.

Bystrze kamienne typu „plaster miodu” w Bobowej na Białej Tarnowskiej
Bystrze kamienne typu „plaster miodu” w Bobowej na Białej Tarnowskiej (widok z drona – fot. ZBE)
Obejścia dla ryb (kanały obiegowe)

Obejścia dla ryb buduje się, gdy nie ma możliwości przebudowania przeszkody, a jest wystarczająco dużo miejsca, by przeszkodę obejść. Kanał obiegowy ma formę naturalnie wyglądającego potoku z warunkami przepływu imitującymi warunki naturalne. Zapewnia warunki migracji dla wszystkich organizmów wodnych.

Projekt przepławki w formie kanału obiegowego w Szczepańcowej na Jasiołce (WTU)
Rampy, pochylnie denne

Rampy i pochylnie to konstrukcje o szorstkiej powierzchni i możliwie małym spadku, rozciągające się na całej szerokości koryta. Łagodnie wyrównują różnicę poziomów zwierciadła wody w cieku na stosunkowo krótkim odcinku. Umożliwiają migrację wszystkim organizmom wodnym w obu kierunkach tj. zarówno w górę, jak i w dół rzeki lub potoku.

Rampy dla ryb (źródło: Przepławki dla ryb. Projektowanie, wymiary i monitoring”, FAO)

Konstrukcje techniczne

Przepławki komorowe

Przepławka komorowa ma postać kanału poprzedzielanego ściankami działowymi. W wyniku podziału powstaje szereg „komór” – niewielkich zbiorników ułożonych w charakterystyczne „schody”. W ściankach działowych znajdują się ułożone naprzemianlegle denne otwory przesmykowe oraz powierzchniowe przelewy górne.

Przepławka komorowa (źródło: Przepławki dla ryb. Projektowanie, wymiary i monitoring”, FAO)
Przepławka komorowa (fot. arch. RZGW Gdańsk)
Przepławki szczelinowe komorowe

Przepławki szczelinowe są odmianą przepławek komorowych, w których ściany działowe są przerwane pionową szczeliną ciągnącą się przez całą jej wysokość zawsze przy tej samej bocznej ścianie kanału przepławki. Za szczelinami znajdują się pionowe występy (deflektory) kierujące prąd wody do środka komory. Dno urządzeń powinno być wyłożone różnej wielkości kamieniami częściowo zabetonowanymi w dnie, co powoduje zmniejszenie prędkości wody przy dnie przepławki i stwarza możliwość migracji nawet dla bardzo drobnych gatunków ryb. Można je budować zarówno na małych potokach, jak i wielkich rzekach, lecz wówczas należy stosować dwie szczeliny. Jest to najbardziej efektywna przepławka w grupie przepławek technicznych, odporna na duże wahania poziomów wody, odpowiednia dla prawie wszystkich gatunków ryb i bezkręgowców dennych.

Konstrukcje specjalne

Przepławki dla węgorzy

Młode węgorze dorastają w wodach słodkich, a po osiągnięciu dojrzałości płciowej wędrują do Morza Sargassowego na tarło. Rozwojowe stadium węgorzy (narybek szklisty) dociera z Prądem Zatokowym do wybrzeży Europy. Młode węgorze (7-25 cm) są w stanie pokonać niewielkie, szorstkie, spękane lub pełne szczelin przeszkody, dlatego ważne jest, szczególnie w ujściowych odcinkach rzek, by uzupełnić przepławki o urządzenia specjalnie dostosowane do potrzeb młodych węgorzy. Mają one formę małych kanałów z warstwą szczotek wykonanych z gałązek lub tworzywa sztucznego, lub z warstwą żwiru, po których sączy się woda.

Przepławka dla węgorzy (źródło: Przepławki dla ryb. Projektowanie, wymiary i monitoring”, FAO)

Windy dla ryb

Windy, to urządzenia mechaniczne do podnoszenia ryb z dolnego do górnego stanowiska przegrody. Na dolnym stanowisku ryby są wabione do klatki łownej wyposażonej w basen transportowy. Stosowane są przy piętrzeniach przekraczających 10 m, np. przy wysokich zaporach wodnych, często jako jedyne rozwiązanie problemu migracji. Odpowiednie dla łososiowatych i słabo pływających gatunków ryb. Mniej przydatne dla małych i przydennych gatunków ryb. Nieodpowiednie dla ryb spływających w dół rzeki i bezkręgowców dennych.

Winda dla ryb (źródło: Przepławki dla ryb. Projektowanie, wymiary i monitoring”, FAO)
Śluzy dla ryb

Śluza dla ryb, to podłużna komora ze sterowanymi wrotami zamykającymi się od strony wody górnej i otwierającymi się od strony wody dolnej. Prąd wabiący wytwarza kontrolowane otwarcie wrót śluzy lub przesłanie wody obejściem. Wykorzystywane są przy wysokich piętrzeniach w przypadku braku miejsca lub wówczas, gdy dostępny przepływ wody jest limitowany. Odpowiednie dla dużych i masowo migrujących gatunków ryb. Mniej przydatne dla małych gatunków ryb, stadiów młodocianych oraz gatunków przydennych.

Śluza dla ryb (źródło: „Przepławki dla ryb. Projektowanie, wymiary i monitoring”, FAO)

Skuteczność przepławek

Przepławki w pewnym stopniu zmniejszają negatywne oddziaływanie na środowisko przeszkód takich, jak stopnie wodne, jazy czy zapory, ale ich budowa nie eliminuje tych szkód całkowicie. Jaka jest skuteczność, czy też mówiąc bardziej fachowo sprawność opisywanych urządzeń? Nie da się na to łatwo odpowiedzieć. Skuteczność przepławek będzie inna dla różnych gatunków ryb, dla ich różnego wieku, ilości wody w rzece itd. Będzie też uwarunkowana parametrami technicznymi, sposobem wykonania i eksploatacji. Generalnie przyjmuje się, że skuteczność przepławek zależeć będzie od następujących parametrów technicznych [J. Zgrabczyński]:

  • ilości wody przepływającej przez przepławkę dla wytworzenia odpowiedniego prądu wabiącego na dolnym stanowisku, która będzie różna dla poszczególnych gatunków ryb, a minimalna waha się od 0,14 do 1,4 m3/s;
  • prędkości przepływu wody w przepławce pozwalającej na pokonanie przegrody przez różne gatunki ryb i inne organizmy wodne – maksymalne prędkości wody w przepławkach dla poszczególnych grup ryb: a) ryby łososiowate (łosoś, troć, pstrągi, głowacica, lipień) – 2 m/s, b) reofilne ryby karpiowate (boleń, certa, brzana, jaź, kleń, świnka) – 1,5 m/s, c) pozostałe gatunki (ryby małe i młode) – 1 m/s;
  • maksymalnego nachylenia dna przepławki – 1:20;
  • różnicy poziomów wody między komorami przepławki, która nie powinna przekraczać 0,2 m,
  • minimalnej szerokości przesmyków między komorami, których wielkość (w zależności od gatunku ryb) powinna się mieścić w granicach 0,15-0,6 m;
  • długości komór, która dla poszczególnych gatunków ryb waha się 1,9-5 m;
  • szerokości komór, która dla poszczególnych gatunków ryb waha się 1,2-3 m;
  • minimalnej głębokości wody w komorach, nie mniejszej niż 0,5-1,3 m.

Przy projektowaniu zakłada się, że przepławki powinny mieć dużą sprawność – dużą skuteczność. W praktyce jest jednak różnie. Na przykład, z badań przeprowadzonych dla 36 przepławek w regionie Warty wynika, że 50% uzyskało ocenę najniższą (złą), 36% ocenę dobrą, zaś 14% ocenę słabą. Skala ocen została opracowana przez RZGW w Poznaniu:

  • bardzo dobra – 100% ryb pokonuje przeszkodę, opóźnienie trwa kilka godzin;
  • dobra – 95-100% ryb pokonuje przeszkodę, a opóźnienie nie przekracza kilku dni;
  • słaba – 70-95% ryb pokonuje przeszkodę, a opóźnienie jest większe niż kilka dni;
  • zła – mniej niż 70% ryb pokonuje przeszkodę, a opóźnienie jest większe niż kilka dni, trwa nawet miesiąc.

Żadna z analizowanych przepławek nie uzyskała oceny bardzo dobrej. Przy czym, w tym przypadku można uznać, że wiele z nich po latach eksploatacji wymagało poprawy lub modernizacji.

W praktyce jest też tak, że łatwiej uzyskać dobre efekty przy pokonywaniu niewielkich stopni, znacznie trudniej przy pokonywaniu wysokich zapór. Badania przeprowadzone w Brazylii [Paulo dos Santos Pompeu…] na zaporze Santa Clara na rzece Mucuri, wysokiej na 60 m i długiej na 240 m pokazały, że skuteczność windy dla ryb nie jest wielka i wynosi od 0,2% dla niektórych gatunków, do ponad 16% dla innych. Średnia skuteczność przepławki – windy dla ryb wędrownych wynosiła podczas okresu badawczego 7%. Problem komplikuje też fakt, że aby dotrzeć do tarlisk ryby muszą często pokonać nie jeden, a kilka progów – kilka przepławek. Tak jest najczęściej – wystarczy przypomnieć, że w Europie jeden stopień (próg, jaz, zapora) przypada średnio na jeden kilometr rzeki. Trzeba więc bardzo wysokiej, aż 90% efektywności każdej z, na przykład, sześciu przepławek, by ze 100 sztuk ryb startujących do tarlisk do celu dopłynęła niewiele więcej niż połowa. Przy 80% skuteczności do celu dotrze tylko jedna czwarta ryb. Stąd tak ważna jest dbałość o najwyższą jakość tych urządzeń, tak w czasie projektowania, w czasie budowy, jak i później, w czasie normalnej eksploatacji.

ŹRÓDŁA
Definicja i rodzaje przepławek:
Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, „Uwarunkowania środowiskowe istotne przy realizacji małych elektrowni wodnych. Projekt”, Warszawa, 2012,
„Przepławki dla ryb. Projektowanie, wymiary i monitoring”. Tłumaczenie przez WWF wydawnictwa organizacji Food and Agriculture Organization of the United Nations (FAO), 2016)
Historia przepławekWikipedia
Skuteczność przepławek:
Józef Zgrabczyński, „Identyfikacja i ocena sprawności przepławek dla ryb w regionie wodnym Warty”, Nauka Przyroda Technologie 2007, Tom 1 Zeszyt 2 Dział: Melioracje i Inżynieria Środowiska, http://www.npt.up-poznan.net/tom1/zeszyt2/art_35.pdf)
Paulo dos Santos Pompeu and Carlos Barreira Martinez, „Efficiency and selectivity of a trap and truck fish passage system in Brazil”, Neotrop. ichthyol. vol.5 no.2 Porto Alegre 2007.

Autor: Małgorzata Siudak

Zapory – czyli co przeszkadza rybom

Rzeki zawsze dzieliły się tym, co miały najlepszego: dawały pożywienie, picie, ochłodę i odpoczynek, ułatwiały transport, użyźniały ziemię, były też źródłem natchnienia i metafizycznym medium. A myśmy z tego chętnie korzystali. Niemal od zawsze głowiliśmy się jak zaprząc rzekę do pracy. I mieliśmy w tym spore sukcesy.

Kluczowym wynalazkiem było koło wodne służące do różnych celów – mąka to był jeden z wielu produktów uzyskiwanych dzięki takim urządzeniom. Koła przekładały energię wody na maszyny produkujące kaszę, tnące deski, wykorzystywano je do produkcji papieru, do ubijania sukna, w hutnictwie, do pompowania wody w wodociągach i przy wielu innych pracach. W konsekwencji pracujących dla człowieka kół wodnych było całkiem sporo. Nie mamy dokładnych liczb, ale szacuje się, że na terenie Polski u schyłku XVIII wieku samych młynów mielących mąkę było kilkanaście tysięcy, a w Europie koło pół miliona. Ale to był romantyczny początek.

Po lewej: koło wodne z młyna w osadzie młyńskiej Roztoka – Brzeziny.
Po prawej: Młyn Dells – Wisconsin (Arisona), Fot. Jim Bauer, CC BY-ND 2.0

Wielkie zapory na rzekach budowaliśmy od dawna, można powiedzieć od tysięcy lat do nawadniania terenów rolniczych, zaopatrzenia w wodę miast oraz zmniejszenia wysokich przepływów, czyli ochrony przed powodziami. Ale były to tak trudne przedsięwzięcia, że można je policzyć na palcach. Dopiero rozwój mechanizacji, wiedzy inżynierskiej i w jakimś sensie niedostatek wiedzy o tym, jakie mogą być ich negatywne skutki dla środowiska spowodował, że zaczęliśmy budować mniejsze zapory, stopnie, jazy i przegrody na rzekach, gdzie tylko się dało.

Szczyt tej aktywności na świecie miał miejsce w XX wieku. W Europie w drugiej połowie XX wieku. Budowaliśmy ich dużo: coraz wyższe i coraz więcej. Dziś nie potrafimy nawet powiedzieć ile ich jest. Amerykańskie służby szacują, że przegród na rzekach dorzecza Missisipi jest około miliona…

A u nas? (czytaj artykuł…)

Zapraszamy do bratniego projektu

Nie jesteśmy sami – na obszarze zlewni Wisłoki jest więcej inicjatyw, które mają wspólne cele strategiczne. Jednym z nich jest projekt „Rzeki karpackie – czysta Natura 2000”, którego celem jest ochrona rzek karpackich poprzez kształtowanie proekologicznych postaw społeczności lokalnych. Projekt realizuje Fundacja Wspierania Inicjatyw Ekologicznych na obszarze dolin rzecznych Soły, Czarnej Orawy, Łososiny, Białej Tarnowskiej, Wisłoki z dopływami, Jasiołki i środkowego Sanu.

Karpackie rzeki, cenne nie tylko krajobrazowo, ale także pod względem różnorodności gatunków i siedlisk przyrodniczych zagrożone są nadmiernym poborem żwiru, rozjeżdżaniem łożysk rzek, nieodpowiednią regulacją koryt, zaśmiecaniem brzegów oraz nielegalnymi zrzutami ścieków. Realizatorzy projektu dostrzegają te problemy, a szansę na poprawę sytuacji upatrują w podnoszeniu świadomości ekologicznej społeczności lokalnych – w uświadamianiu skutków negatywnych zmian w środowisku oraz korzyści z ochrony ekosystemów rzecznych.

Przedmiotem ochrony na terenie siedmiu obszarów Natura 2000 są siedliska i gatunki związane z górskimi rzekami. W ramach projektu prowadzone są szkolenia dla samorządów, akcje edukacyjne dla mieszkańców, dzieci i młodzieży, warsztaty dla nauczycieli.

Więcej informacji na stronie Projektu.

Z uwagi na wspólny obszar działania, a także zbliżone cele strategiczne projektu „Rzeki karpackie – czysta Natura 2000” i projektu „Likwidacja barier migracyjnych dla organizmów wodnych na rzece Wisłoce i jej dopływach – Ropie oraz Jasiołce” nawiązano współpracę, której efektem będzie m.in. nasz udział w spotkaniu ze społecznością lokalną w Jaśle 29 stycznia 2020 r.

Zachęcamy do zapoznania się z bogatymi materiałami edukacyjnymi wydanymi w ramach projektu „Rzeki karpackie – czysta Natura 2000” (również dla rzek Wisłoki i Jasiołki). Dotyczą one wielu aspektów ochrony rzek i siedlisk m.in.: specyfiki rzek górskich i podgórskich, występujących gatunków roślin i zwierząt (naturowych, obcych i inwazyjnych), siedlisk przyrodniczych, bioindykatorów, zagrożeń dla ekosystemów rzecznych (także powodzią i suszą), korzyści z rzeki dla człowieka i wielu innych.

Co wydarzyło się w projekcie w 2019 roku?

Koniec roku, to dobry moment, żeby podsumować dotychczasowe efekty prac. Projekt trwa i jeszcze jest wiele do zrobienia, ale mamy też już czym się chwalić.

Zrealizowane inwestycje

Przede wszystkim, ukończone zostały inwestycje w Ropicy Polskiej, Jedliczach i w Gorlicach (Gorlice I). Przepławki wybudowano modernizując istniejące stopnie. Niektóre zostały całkowicie przebudowane (Ropica Polska i Jedlicze), a w Gorlicach I wykorzystano ich elementy – w istniejącym jazie wycięto „zęby” i dalej ułożono bystrotok kaskadowy. Wszystkie te przepławki działają dobrze, co potwierdzają pomiary prędkości przepływu w szczelinach. Poradzą sobie w nich nie tylko duże ryby!

Rozpoczęte inwestycje

Z pracami budowlanymi weszliśmy na kolejne place. Mocno zaawansowana jest druga inwestycja w Gorlicach (Gorlice II).

Prace przy budowie wlotów do przepławek rozpoczęto też w Szczepańcowej i Mokrzcu. Te przepławki są zaprojektowane zupełnie inaczej niż pozostałe. Mają formę kanałów obejścia przy istniejących stopniach, które pozostaną w takim stanie jak obecnie.

Problemy i ciekawostki

Wszędzie prace prowadzone są z zachowaniem zasady „nie mącić, a jeśli nie da się tego uniknąć, to możliwie mało”. W różny sposób rozwiązywany jest ten problem. Najczęściej plac budowy odgradzany jest od nurtu ścianką szczelną (tzw. Larseny), a droga dojazdowa budowana jest na rurach stalowych, przez które płynie rzeka.

W Jedliczach zastosowano z powodzeniem inną technologię – oprócz „Larsenów” użyto też „big bagów”, z których utworzono sztuczny wał, by główny nurt przekierować obok placu budowy.

W każdej z przepławek były konieczne korekty projektu, może najbardziej widoczna była w Ropicy Polskiej, bo wprowadzono ją już po ukończeniu całości budowy. Ułożono kilka dodatkowych głazów tuż poniżej górnego gurtu, żeby zmniejszyć prędkości przepływu. Wszędzie na świecie, mimo dobrych projektów proces budowy przebiega w trybie bieżących korekt. To standardowa praktyka przy budowie obiektów na „żywym organizmie” jakim jest rzeka.

Nadzór przyrodniczy prowadził w sposób ciągły nie tylko kontrolę przestrzegania warunków budowy, jakie wymaga ochrona gatunków i siedlisk, ale także sprawdzał skuteczność przepławek. Na bieżąco prowadzone były więc wstępne pomiary skuteczności przepławek – co jakiś czas, po wykonaniu kolejnego etapu prac, wykonywano pomiary prędkości przepływu wody w szczelinach. Nie zawsze było to bezpieczne, a czasem wymagało sporego samozaparcia – woda była głęboka lub mogła porwać, a czasem była bardzo zimna. I zawsze potrzebne były, co najmniej, dwie osoby.

W lecie przeprowadzono akcję inwentaryzowania ryb powyżej i poniżej każdej przegrody. Odławiano je, liczono, mierzono i oznaczano gatunek. Wniosek wszędzie był jeden – poniżej stopnia ryb było znacznie więcej niż w zbiorniku powyżej. Pływaliśmy pontonem lub brodziliśmy w rzece, nie obeszło się też bez nieplanowanej kąpieli.

Wyniki inwentaryzacji pokazały, że w Wisłoce występuje wiele gatunków ryb, w tym licznie występujących przedstawicieli takich gatunków, jak: śliz, pstrąg potokowy, strzebla potokowa, brzanka, kleń, jelec, piekielnica, kiełb i mniej licznie: okoń, brzana, karaś, jaź, płoć, świnka, wzdręga, głowacz białopłetwy. Zdarzały się też gatunki obce, mniej lub bardziej egzotyczne takie, jak: pstrąg tęczowy, karaś srebrzysty czy babka rzeczna (złowiona poniżej stopnia w Mielcu).

W sierpniu konieczny był interwencyjny odłów ryb poniżej stopnia Gorlice II. W trakcie połowów inwentaryzacyjnych stwierdzono tam znaczną populację pstrąga potokowego, której groziło uśmiercenie w trakcie robót budowlanych. Podjęto decyzję o przeniesieniu, bardzo dorodnych zresztą, ryb do tymczasowego siedliska w gotowej już przepławce w Ropicy Polskiej.

W odłowach pomogli nam wędkarze z Polskiego Związku Wędkarskiego Nowy Sącz.

Uratowaliśmy ryby w Gorlicach

Czy da się przewidzieć, że w miejscu rozpoczynanej w rzece inwestycji pojawi się stado wielkich, ponad półmetrowych pstrągów? Oczywiście, że nie. Ale trzeba na to szybko zareagować, by wjeżdżające do rzeki koparki i ciężki sprzęt ich nie zabiły.

Co spowodowało, że na tak krótkim odcinku rzeki zadomowiło się tyle dorodnych, kilkuletnich drapieżników? Przyczyna jest prosta – stopień wodny w Gorlicach w centrum miasta, chroniący infrastrukturę nie jest, jak zresztą wiele podobnych obiektów w Polsce, wyposażony w przepławkę dla ryb. Pstrągi płynące w górę rzeki nie mogły go pokonać. Dodatkowo, silny prąd wody, który te ryby lubią oraz obecność dużej liczby małych rybek stanowiących doskonałe pożywienie, spowodowały, że uznały to miejsce za przyjazne do życia. Z konieczności, bo nie miały innego wyboru.

Nadzór przyrodniczy i kierownik projektu wspólnie zdecydowali, że pstrągi trzeba przenieść w bezpieczniejsze miejsce. W najbliższych dniach rusza bowiem budowa przepławki, która za parę miesięcy umożliwi rybom swobodne pływanie w górę i w dół rzeki, ale prowadzone w okolicy stopnia prace, ciężki sprzęt i okresowo silne mącenie wody mogłyby zagrażać ich życiu.

Odłowy zostały przeprowadzone 21 sierpnia z inicjatywy nadzoru przyrodniczego, przy udziale kierownika projektu i przedstawicieli PZW w Nowym Sączu. Udało się odłowić przynajmniej połowę ryb i przenieść je do zastępczego siedliska w górze rzeki Ropy.

Akcja odławiania ryb ( widok z drona) – fot. K. Ciężak
Ryby, po zmierzeniu i oznakowaniu (większe egzemplarze) wypuszczono na wolność

Wśród odłowionych ryb było wiele ponad trzydziestocentymetrowych (i nawet znacznie większych) pstrągów potokowych i jeden, prawie wymiarowy sandacz (!).
Poniżej ciekawsze okazy.

„Wisłoka bez barier” w Królestwie Pontu

Historia Tokatu (Turcja), gdzie na lokalnym uniwersytecie prof. Roman Żurek miał wykład wprowadzający o rewitalizacji rzek w Polsce, w tym o pracach na Wisłoce, sięga sześciu – siedmiu tysięcy lat. Tokat leży u zbiegu rzeki Tokat i  Yesilırmak (Zielona Rzeka) 800 km na wschód od Istambułu. Na wiele lat przed naszą erą Tokat był częścią Królestwa Pontu rządzonego przez tyranów z dynastii Mitrydatesów. Prawie 50 lat przed naszą erą region i miasto zostało zdobyte i zniszczone przez Rzymian. Tureckie, w swojej długiej historii, stało się całkiem „niedawno”, bo w roku 1071. Do największych zabytków miasta należy most Seliuk na Yesilırmak zbudowany w 1250 roku oraz meczet Ali Paszy zbudowany na początku XVI wieku. Miasto liczy obecnie 115 tys. mieszkańców.

Fot. Lubunya, Widok na Tokat, Wikipedia, CC BY-SA 4.0

Konferencja w Tokacie

Konferencje na całym świecie zaczynają się podobnie. Pół godziny przed rozpoczęciem na sali nie ma zwykle nikogo poza grupką pracowników technicznych testujących mikrofony, rzutniki, połączenia komputerowe itd. Potem pojawiają się organizatorzy. Ci sprawdzają czy wszystko działa, przesuwają trybunkę o 20 cm w lewo, czy w prawo, poprawiają krzesła za stołem prezydialnym, albo układają w pierwszym rzędzie kartki z napisem „Zarezerwowane”. Gospodarzy, którzy przychodzą na 10 min przed rozpoczęciem łatwo rozpoznać – są bardziej eleganccy i z lekka zdenerwowani – zwykle siadają gdzieś z boku i jeszcze raz nerwowo przerzucają kartki z tekstami tzw. adresów powitalnych. Po chwili salę zapełniają rozgadani uczestnicy, a 5 minut po terminie planowanego rozpoczęcia wchodzą uśmiechnięte „czynniki oficjalne”. Przez chwilę trwa małe zamieszanie, bo znane postaci polityki, czy lokalnych władz uruchamiają reflektory ekip telewizyjnych i błyskanie fleszy fotografów prasowych, ale po chwili wszystko się uspokaja. Można powiedzieć, że rytuał wstępu do konferencji się dopełnił i można zaczynać. Na trybunę wchodzi reprezentant gospodarzy i mówi „Jest mi niezmiernie miło, że mogę w imieniu…”

Tak też było w Tokacie, na III cyklicznej konferencji związanej z regionem Morza Czarnego zatytułowanej “Równoważenie rolnictwa i środowiska” organizowanej przez Uniwersytet Gaziosmanpasa w miejscowości Tokat. To ciekawy pomysł – konferencję o profilu naukowym wspiera 12 miast tego regionu, które są zainteresowane rolnictwem, bo żyją z upraw, ale też i stanem środowiska, bo ten, jak wszędzie, zaczyna się coraz bardziej pogarszać. Dwunastu burmistrzów umówiło się, że co roku inne miasto będzie gospodarzem konferencji. W poprzednim roku było to miasto Samsun leżące nad Morzem Czarnym, w tym roku wypadło na Tokat.

Budynek konferencyjny na uniwersytecie w Tokat

Referaty wygłoszone na konferencji

W czasie konferencji wygłoszono około 200 referatów – obejmowały szerokie spektrum tematów. Wiele z nich dotyczyło rolnictwa, sposobu uprawy, chorób roślin, szkodników itd. Sporo referatów dotyczyło zanieczyszczenia wód i gleby. Kilka dotyczyło zmian klimatu i ochrony środowiska traktowanej zarówno, jako problem lokalny, jak i problem międzynarodowy. Były też referaty, które skupiały uwagę na szerszej problematyce np. edukacji na temat środowiska i jego ochrony – jeden z autorów omawiał wyniki badań kandydatów na nauczycieli w jednym z miast Anatolii dotyczących ich stosunku do porozumienia paryskiego oraz możliwości jego zastosowania w Turcji. Cześć referatów dotyczyła strategicznych problemów. Jeden z nich próbował odpowiedzieć na pytanie, czy zwiększone rygory ochrony środowiska wpływają na efektywność działania gospodarki. Odpowiedź, przygotowana na podstawie danych z OECD była możliwa do przewidzenia – w perspektywie krótkookresowej zaostrzanie norm środowiskowych wpływa negatywnie na efektywność produkcji. Wymaga to więc różnych form kompensacji. Niektóre z wygłoszonych referatów mogły zainteresować każdego, nie tylko specjalistów. Dwóch naukowców z uniwersytetu w Tokacie przeprowadziło w centrum miasta badania (próbka około 420 osób) dotyczące gotowości do płacenia większych kwot za żywność, która jest produkowana w zdrowy sposób i pochodzi z wiarygodnych upraw. Obiecujący był też referat skupiający uwagę na możliwości zastosowania sztucznej inteligencji i technik głębokiego uczenia się do wykrywanie chwastów w uprawach.  

Referat prof. Romana Żurka i wspierający go poster był w swojej tematyce osamotniony. W czasie konferencji ochrona rzek rozumiana była głównie jako ochrona jakości wody w rzekach, zbiornikach wód podziemnych, czy jeziorach, bo to coraz większy problem na obszarach intensywnie eksploatowanych rolniczo. Sprawa regulacji rzek, zabudowy rzek budowlami hydrotechnicznymi nie miała swojej reprezentacji na konferencji.

Zarówno po referacie, jak i w czasie rozmów przy posterze (traktującym o problemach z ciągłością rzek w Polsce) widać było zrozumienie, ale też pewną formę rezygnacji. Być może wynika to z faktu, że wiele rzek w Turcji jest eksploatowanych energetycznie, a jazy i zapory, na których są montowane turbiny nie mają przepławek. Na samej rzece Yesilirmak jest takich energetycznych zapór dwadzieścia jeden, a w regionie Tokatu aż osiem. W tej sytuacji możliwość udrożnienia rzek wydawała się naszym rozmówcom dość odległa, choć mają oni świadomość, że charakterystyczny dla tej rzeki jesiotr pojawia się obecnie tylko u jej ujścia do Morza Czarnego.

Widok na jezioro zaporowe Almus na rzece Yesilirmak, fot. R.Konieczny

Z rozmów i lektur wynika, że w Turcji, jak w wielu miejscach na świecie, również w Polsce, występują podobne problemy i podobne trendy, w których dbałość o środowisko, choć rosnąca, wciąż jest niewystarczająca i mało doceniana. Przykładem jest regulacja rzeki Yesilirmak w samym Tokacie. To klasyczny przypadek, gdzie względy krótkookresowe i polityczne wzięły górę nad kompleksowym myśleniem o środowisku oraz miejscu i roli człowieka w tym kontekście.

Rzeka Yesilirmak – żywi, ale i niszczy

Rzeki w tym regionie, jak wszędzie tam, gdzie latem temperatury osiągają latem ponad 40 stopni, odgrywają ważną rolę. Mieszkańcy zawsze spędzali popołudnia i wieczory na zacienionych drzewami brzegach, kanały irygacyjne umożliwiały i nadal umożliwiają nawadnianie pól, na których uprawia się głównie warzywa, a rzeka była dawniej pełna ryb. Niestety, w latach siedemdziesiątych Yesilirmak poprzegradzano stopniami, a budowane przy nich przepławki dla ryb (jeśli występują) są zwykle mało skuteczne.

Yesilirmak, jak każda rzeka, a szczególnie, gdy w sąsiedztwie są góry, jest też źródłem zagrożenia. Szybki spływ z gór stwarza niebezpieczeństwo dla miasta i ludzi, więc w historii miasta zanotowano wiele powodzi. Wielka powódź wystąpiła w 1908 roku, a spowodował ją jeden z dopływów Yesilirmak, potok Behzat. Oficjalne dane mówią, że zginęło wtedy 225 mieszkańców i 17 żołnierzy, ale w wielu dokumentach sporządzonych po powodzi mówi się o około 2000 ofiar. Miasto w dużej części zostało zniszczone: uszkodzonych zostało prawie 500 budynków, 6 meczetów, wiele hoteli, wiele budynków publicznych, w tym Urząd Miasta, urząd telegrafów, szpital, czy więzienie. Podobna powódź zdarzyła się w 1949 roku, kiedy uszkodzonych zostało 449 domów, 122 sklepy, z czego ponad 60 zostało zniszczonych kompletnie. Tylko dzięki wcześniejszym znacznie mniejszym opadom i niegroźnemu wylewowi rzeki, który spowodował ewakuację ludzi, w czasie właściwej powodzi, kilka godzin później prawie nikt nie zginął. Ale w pamięci mieszkańców Tokatu ta powódź jest wciąż żywa i nazywa się ją Wielką Powodzią.

Link do filmu o powodzi zanjduje się tutaj (komentarz po turecku).

Mąż opatrznościowy miasta Tokat

Powtarzające się kłopoty z powodziami spowodowały, że zainteresowało się tym problemem Ministerstwo Leśnictwa i w ramach działu zajmującego się walką z erozją i odtwarzaniem pastwisk przygotowało plan dla Tokatu. Zespołem do tych spraw kierował Kemal Ask – inżynier wykształcony we Francji z doświadczeniami zdobytymi w Afryce i we Włoszech. Zdjęcie obok pochodzi z artykułu w Daily Sabah (16.08.2018).

Ask był przekonany, że ratunkiem dla miasta jest zagospodarowanie silnych opadów w górach i spowolnienie spływu powierzchniowego. W efekcie grupa zarządziła zalesienie wielu obszarów górskich otaczających Tokat, stworzenie tarasów i małych przeszkód opóźniających spływ. Były to działania na tyle skuteczne, że Kamel Ask do dziś jest pamiętany w Tokacie jako człowiek, który uratował Tokat przed powodzią. Od tego czasu nie było w mieście większej powodzi.

Obecne zmiany

Po 2010 roku powstała koncepcja regulacji rzeki w obrębie miasta, głównie dla celów rekreacyjnych, ale jednym z argumentów była oczywiście powódź. Obserwując realizację tego projektu można odnieść wrażenie, że wiedza Kemala Aska ściśle związana z wykorzystaniem możliwości jakie daje natura poszła w zapomnienie.

Ale zacznijmy od tego, że projekt i prace wykonane do dziś w 70% podobają się mieszkańcom, bo skupiają uwagę głównie na rekreacji. Nacisk w projekcie położony jest na ścieżki rowerowe i joggingowe wzdłuż rzeki, na altany w miejscach zacienionych drzewami, tak ważne dla wszechobecnego tu zwyczaju rodzinnego spędzania popołudni na świeżym powietrzu. Jednym z kluczowych elementów projektu jest zapewnienie odpowiedniej ilości wody w centrum miasta w sezonie letnim (kiedy jest jej mało), by można było pływać „osmańskimi łodziami”. Mówi się oczywiście również o tym, że wykonane prace regulacyjne mają zapewnić przejście wielkich wód przez miasto bezpiecznie dla mieszkańców.

Brzmiałoby to wszystko razem interesująco, gdyby nie sposób realizacji. Dla zapewnienia odpowiedniej ilości wody w rzece w sezonie letnim, gdy wody jest naprawdę mało konieczne było nie tylko podpiętrzenie wody przy pomocy jazu (bez przepławki), ale również wykonanie szczelnego koryta, które zagwarantuje, że woda nie będzie z niego w czasie suszy uciekać. W konsekwencji powstał kanał o długości 1,2 km, odseparowany od podłoża folią plastikową, z nasypaną na nią warstwą piasku i ułożoną betonową zbrojoną wylewką z okładziną kamienną. Wody deszczowe nie są odprowadzane do koryta rzeki w mieście, ale zbierane i wyprowadzane rurami ułożonymi pod ziemią wzdłuż koryta poza centrum miasta. Skarpy rzeki na całej długości są tak wyprofilowane, że uniemożliwiają ludziom bezpośredni kontakt z wodą.

Wizualizacja regulacji rzeki Yesilirmak w Tokacie, źródło: http://m.tokat.bel.tr/icerik.php?icerik=240&Kategori=1005

Podsumowanie

Uniwersytet w Tokacie jest stosunkowo młody – powstał w 1992 roku. W skład uniwersytetu wchodzą następujące wydziały: Wydział Rolniczy, Wydział Nauk i Literatury, Wydział Ekonomii i Nauk Administracyjnych, Wydział Lekarski, Wydział Edukacji, Wydział Inżynierii i Nauk Przyrodniczych, Wydział Sztuk Pięknych, Wydział Stomatologii, Wydział Teologiczny, Wydział Prawa i Wydział Nauk o Zdrowiu. Na uniwersytecie studiuje obecnie ponad 23 tys. studentów.

Organizatorzy konferencji włożyli ogromnie dużo wysiłku w promocję swoich działań, w szczególności jeden z głównych animatorów konferencji prof. Hakan Mete Dogan.

Uczestnicy konferencji, fot. R. Konieczny

Starali się też wykorzystać obecność uczestników spoza Turcji do nawiązania kontaktów, pokazania swoich prac z jak najlepszej strony i przedyskutowania tematów, które mogą być wykorzystane wspólnie w przygotowaniu wniosków o finansowanie z programów międzynarodowych.

Wiercą na jazie w Gorlicach

Nie ma już śladu majowego wezbrania na modernizowanym jazie w Gorlicach. Trwają „prace ręczne” – poniżej wyciętych w jazie „zębów” skuwany jest beton i przygotowywane jest miejsce na ułożenie pierwszego rzędu głazów nowej przepławki.

Poniżej na zdjęciach – stan prac modernizacyjnych na dzień 4 czerwca 2019 r.

Jeden nie poradzi

Tego samego dnia „nadzór przyrodniczy” mierzył spadki i prędkości wody w przepławce w Ropicy Polskiej. Nie było to ani proste, ani bezpieczne.

Wkrótce początek prac na Jasiołce w Jedliczach

W Jedliczach wbito już tablicę oznaczającą miejsce budowy.

„Nadzór przyrodniczy” wykonał dokumentację fotograficzną stanu obiektu przed jego przebudową i ze smutkiem oglądał bezskuteczne wysiłki ryb, by pokonać tę przeszkodę. Mewa śmieszka nie odleciała głodna.