NIECH PŁYNIE MIŁOŚĆ – obchody Światowego Dnia Wędrówek Ryb

Jest coraz gorzej…

Wieści o losie ryb w rzekach świata są coraz bardziej dramatyczne. Wystarczy przejrzeć Internet, prasę lub postudiować raporty naukowców i ekspertów. Pierwsze z brzegu: Minister ds. Wsi i Rolnictwa Chin od stycznia tego roku wprowadził na 10 lat zakaz połowów na Jangcy – trzeciej co do długości rzece świata. Przełowienie, zła jakość wody i zapory spowodowały tak dużą degradację środowiska, że połowy na tej rzece wynoszą obecnie nie więcej niż 20% połowów z lat pięćdziesiątych. Zakaz dotknie 280 tysięcy rybaków, nie licząc ich rodzin. Na drugiej co do wielkości chińskiej rzece Huang He (Żółta Rzeka) połowy spadły o 40% w stosunku do poprzedniego roku, a ze 120 gatunków ryb wyginęło 30%. Przyczyny są te same co na Jangcy.

Fot. Bernd Thaller, Rzeka Jangcy, Flickr (CC BY-NC 2.0)

Indie ze swoją siecią tysięcy rzek, naturalnych starorzeczy i równin zalewowych uważane są za jedną z największych ostoi rybiej różnorodności na świcie i drugim co do wielkości producentem ryb śródlądowych. Niestety, większość łowisk upada – ich wydajność spadła do 15% potencjalnych możliwości i jest na granicy opłacalności. Według Centralnego Instytutu Rybactwa Śródlądowego Indii największym problemem są duże zapory powodujące przerwanie ciągłości rzek i zakłócenie cykli hydrologicznych.

Na długiej na 3,5 tys. km Wołdze populacja jesiotra, „carskiej” ryby, która pamięta dinozaury, żyje często ponad sto lat, osiąga ogromne rozmiary i „produkuje” niezwykle drogi i poszukiwany produkt – kawior, zmniejszyła się o 90% od 1970 roku. Przyczyną są wielkie zapory, jakie na tej rzece powstały, przełowienie, kłusownictwo i zupełny brak zainteresowania problemem przez władze w Moskwie.

Fot. Bieługa złowiona w 1921 roku na Morzu Kaspijskim, waga 1224 kg, waga kawioru 146,5 kg

Według raportu Uniwersytetu Kalifornijskiego i organizacji California Trout w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat połowa z 32 gatunków łososi, pstrąga tęczowego i potokowego obecnego w rzekach Kalifornii bezpowrotnie zginie. Wpływają na to nie tylko zmiany klimatu, ale też budowane zapory, zanieczyszczenia rolnicze, regulacje rzek i wiele innych czynników.

W Europie nie jest lepiej. Dwa lata temu irlandzka Rządowa Agencja Połowów Śródlądowych ogłosiła zakaz połowów (wędkarstwa również) na 73 rzekach z powodu braku ryb: łososi i pstrągów. Przyczyną są znowu zapory, ale też ocieplenie morza, zamulenie tarlisk łososia oraz zanieczyszczenie wód.

Przykłady dramatycznego spadku populacji ryb oraz prognozy wymierania gatunków można mnożyć w nieskończoność. Pewnym pocieszeniem może być to, że wpływ katastrofalnego stanu rzek na ryby, na ich możliwości egzystencji, czyli między innymi migrowania zaczął powoli docierać do świadomości społecznej. Może dlatego, że ryby wód śródlądowych są jedynym źródłem protein dla setek milionów ludzi na świecie. Również dlatego, że od lat wiele środowisk, naukowych, eksperckich, agencji rządowych i organizacji pozarządowych stara się o poprawę sytuacji. O dotarcie do świadomości nas wszystkich, zwykłych ludzi, mieszkających nad rzekami, którzy nie zauważamy tego, co się dzieje. Jednym z takich działań, których celem jest zwrócenie uwagi na problem są obchody Światowego Dnia Wędrówek Ryb, który w tym roku przypada na 16 maja.

Światowy Dzień Wędrówek Ryb

Światowy Dzień Wędrówek Ryb to globalne święto, którego celem jest poprawa świadomości ludzi i zwrócenie ich uwagi na znaczenie w naszym życiu rzek otwartych, w których ryby mogą swobodnie wędrować w górę i w dół szukając odpowiednich miejsc do rozmnażania się i życia.  W tym roku głównym motywem akcji jest „miłość do rzek” i hasło „Niech płynie miłość”. Według organizatorów: „Współpracując, tworzymy większą siłę napędową do podnoszenia świadomości, dzielenia się pomysłami i gwarancji pozytywnych działań. Niech miłość płynie!

Akcją od lat zarządza profesjonalna fundacja mająca siedzibę w Holandii pod przewodnictwem komitetu sterującego złożonego z przedstawicieli siedmiu dużych organizacji. Jej aktywność wspiera (również finansowo) ponad 100 organizacji i instytucji ze świata, wśród których, poza organizacjami środowiskowymi takimi, jak WWF jest również: amerykańska Narodowa Administracja ds. Oceanów i Atmosfery (NOAA), Korpus Inżynieryjny Armii Stanów Zjednoczonych (US Army Corp of Engineers), Amerykańska Agencja Badań Geologicznych (USGS), holenderskie Ministerstwa Rolnictwa, Środowiska i Żywności oraz Infrastruktury i Gospodarki Wodnej.

Opisy działań deklarowane przez różne instytucje i organizacje na świcie są gromadzone i udostępniane na stronach Fundacji (Kliknij tutaj). Można tam też znaleźć gadżety do wykorzystania za darmo takie, jak nadruki na koszulki, czapki, naklejki i plakaty (Kliknij tutaj).

Co się wydarzy tego dnia na świecie?

Na stronach organizacji zarządzającej Światowym Dniem Wędrówek Ryb zarejestrowanych jest kilkaset działań z całego świata (w chwili pisania tekstu 267). Widać to na schematycznej mapie ze strony Internetowej ŚDWR umieszczonej poniżej.

Spośród opisanych na wspomnianej stronie deklaracji działań wybraliśmy dla Państwa kilka – starając się, by pokazywały tak różnorodność pomysłów, jak i ciekawsze miejsca.

NIEMCY, Berlin – schody do Raichstagu

Przedstawiciele Niemieckiego Stowarzyszenia Wędkarskiego (DAFV Deutscher Angelfischerverband e.V.) będą na schodach do Raichstagu, w otoczeniu bannerów, standów i ulotek promować działania chroniące rzeki i ryby. Chcą zwrócić uwagę nie tylko mediów, ale i zwykłych ludzi na problemy z tym związane.

Budynek Reichstagu w nocy, Wikipedia (CC BY-SA 3.0)

BHUTAN, Ratusz Miejski w Zhemgang

W ramach obchodów zorganizowane zostaną zajęcia edukacyjne dla uczniów i nauczycieli z wybranych szkół znajdujących się na terenie Królewskiego Parku Narodowego Manas (Royal Manas National Park). Celem spotkań jest poprawa świadomości lokalnych społeczności w zakresie ochrony ryb słodkowodnych. Organizatorzy informują, że wszyscy uczestnicy zostaną poczęstowani lunchem i przekąskami, co ma według nich zjednać większą przychylność dla omawianych problemów.

Fotografia ze zgłoszenia na listę ŚDWR

BRAZYLIA, Instytucje naukowe i artystyczne miasta Palmares

Na spotkania artystyczno-naukowe w różnych punktach miasta zaproszono młodych ludzi, nauczycieli, lokalnych artystów, badaczy i po prostu mieszkańców. W trakcie burzy mózgów, debat przy okrągłych stołach, wydarzeń artystycznych uczestnicy będą się zastanawiać nad problemami lokalnych rzek i skutecznymi rozwiązaniami, nad stworzeniem kalendarza systematycznych działań dla ich ochrony oraz nad prawidłowymi relacjami między miastami, ludźmi i rzekami.

Fotografia ze zgłoszenia na listę ŚDWR

STANY ZJEDNOCZONE AMERYKI, Massachusetts – Biblioteka Miejska Osterville

Koalicja Czystej Wody Barnstable i Departament Zasobów Naturalnych Barnstable szukają ochotników do pomocy w corocznym liczeniu śledzi wiosennych od 1 kwietnia w przepławce dla ryb w młynie i w środkowym stawie. Po wykładach na temat śledzi w mieście odbędzie się krótkie szkolenie dla wszystkich wolontariuszy zainteresowanych pomocą w liczeniu.

Fotografia ze zgłoszenia na listę ŚDWR

MAROKO, miejscowość Imsouane – Przystań Miłośników Surfingu i Jogi

W autentycznej marokańskiej wiosce rybackiej odbędzie się specjalna sesja surfowania na jednej z najlepszych fal Maroka dla uczczenia wszystkich wędrownych ryb.

Fotografia ze zgłoszenia na listę ŚDWR

WIELKA BRYTANIA, miasto Shipley – rzeka Aire

Przyjdź i zobacz, co znajdziemy!” – pod tym hasłem Przyjaciele rzeki Bradford Beck, Fundacja Dzikiego Pstrąga wraz z Agencją Środowiskową i Urzędem Gminy zapraszają mieszkańców miasta Shipley nad rzekę. W ostatnim czasie udrożnili oni wspólnym wysiłkiem bariery migracyjne dla ryb (dwa jazy i przepust mostowy) i planują publiczne badania populacji ryb poniżej i powyżej każdej z przepławek. By pokazać, że te rozwiązania są skuteczne.

Fotografia ze zgłoszenia na listę ŚDWR

RUMUNIA, Kluż-Napoca – rzeka Somesul Mic

W publicznym miejscu nad rzeką Somesul Mic zostanie zorganizowana wystawa na temat jej historii, przygotowana w oparciu o mapy historyczne, badania naukowe dotyczące morfologii i ekologii rzeki w przeszłości i obecnie oraz różnego rodzaju prace prowadzone w obszarze jej zlewni. Grupa studentów z Uniwersytetu Babeșa i Bolyaia (wydziału ekologii) poprowadzi warsztaty naukowe na temat rzeki wraz z badaniami terenowymi.

Fotografia ze zgłoszenia na listę ŚDWR

REPUBLIKA POŁUDNIOWEJ AFRYKI, Nelspruit – Ogrody Botaniczne Lowveld

Nieważne czyś młody, czy stary. Dołącz do nas i pomóż nam utrzymać rzeki pełne ryb!” – pod takim hasłem instytucje naukowe tego regionu zapraszają nad Krokodylą Rzekę na spotkanie z okazji Światowego Dnia Wędrówek Ryb. Przygotowane zostały pokazy monitorowania wędrówek ryb, w tym unikalnych węgorzy (endemiczny Anguilla Mossambica) oraz urządzeń zapewniających ciągłość rzeki.

Fotografie ze zgłoszenia na listę ŚDWR

Zgłoszone działania z Polski

SŁOŃSK – rzeka Postomia

Kilka organizacji: Towarzystwo Przyjaciół Słońska, Koalicja Ratujmy Rzeki i Biuro Turystyki Przyrodniczej Dudek organizuje sprzątanie rzeki Postomii – Szlaku Kajakowego Zimorodka od Lemierzyc do Słońska. Całą akcję pod hasłem Żabierz Swoje Śmieci, zakończy ognisko z poczęstunkiem.

Fotografia ze zgłoszenia na listę ŚDWR

TARNOBRZEG – Centrum Natura 2000 

Regionalne Centrum Promocji Obszaru Natura 2000 „Tarnobrzeska Dolina Wisły” wraz z Koalicją Ratujmy Rzeki i WWF Polska organizują spotkanie poświęcone rzekom i rybom, na które składać się będą wykłady, oglądanie ryb oraz wycieczka nad łęg wiślany.

Fotografia ze zgłoszenia na listę ŚDWR

Większość opisanych wcześniej pomysłów miała być zrealizowana w maju, ale pandemia pomieszała wszystkim szyki. Obchody Światowego Dnia Wędrówek Ryb zostały przeniesione na 24 października tego roku.

Nam również, myślę o projektach, których celem jest odtwarzanie ciągłości rzek Wisłoki i Białej Tarnowskiej pandemia pokrzyżowała szyki. Wstępnie planowaliśmy w ramach Światowego Dnia Wędrówek Ryb zorganizować panel dyskusyjny w Gorlicach na temat korzyści, jakie różnym podmiotom: samorządom, przedsiębiorcom, mieszkańcom, artystom, czy organizatorom turystyki daje naturalna rzeka, na której nie ma przeszkód dla ryb. Nie udało się. Liczymy na to, że Natura będzie nam bardziej przychylna jesienią.

Zgłoś się na 24 godzinny maraton w Internecie

Fundacja organizująca Światowy Dzień Wędrówek Ryb nie poddaje się – 14 maja wspólnie z Międzynarodową Unią Ochrony Przyrody i Uniwersytetem w Cambridge organizuje 24 godzinne seminarium – maraton w Internecie na temat ryb, ciągłości rzek, przepławek i sprytnych rozwiązań, o których warto wiedzieć. Każdy może w nim uczestniczyć.

Jak piszą organizatorzy na stronach Światowego Dnia: Praktycy i eksperci z wszystkich kontynentów podzielą się doświadczeniami na temat tego, co się udało zrobić, a co może być inspiracją dla innych. To spotkanie dla wszystkich, którzy pasjonują się rzekami, rybami, przyrodą i chcą być aktywni w zakresie ich ochrony.

Grafika ze strony ŚDWR

Program i link do rejestracji znajdziesz TUTAJ.

W seminarium w każdej części może uczestniczy 500 osób jednocześnie. Seminarium składa się z dziewięciu sesji przedzielonych krótkimi przerwami, a każda sesja dotyczy innego kawałka świata. Zaczynamy 14 maja o 3 rano (czasu środkowoeuropejskiego) od Oceanii, a potem w dwugodzinnych sesjach, które dotyczą: Wschodniej Azji, Azji Centralnej i Południowej, Zachodniej Azji, Afryki, Europy, Południowej Ameryki, Ameryki Centralnej, a potem Północnej. Sesja poświęcona Europie zaczyna się o godzinie 15-tej.

Mamy nadzieję, że się tam wszyscy spotkamy 😊

Roman Konieczny, Małgorzata Siudak

Światowa nagroda dla projektu udrożnienia rzeki Drawy.

Projekt udrożnienia Drawy dostał nagrodę światowej konferencji Fish Passage 2020 poświęconej ciągłości rzek i przepławkom dla ryb. To ogromne wyróżnienie. Oryginalny tytuł projektu to: „Czynna ochrona siedlisk włosieniczników i udrożnienie korytarza ekologicznego zlewni rzeki Drawy w Polsce” (link). Realizowała go w ramach programu LIFE Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Szczecinie i wielu ekspertów.

Przepławka na Korytnicy

Celem konferencji, organizowanej co roku w innym miejscu świata (w poprzednich latach odbywała się w Australii, USA, Holandii, Anglii) jest wymiana doświadczeń fachowców (managerów, naukowców, decydentów, ekspertów, przedstawicieli NGO i innych interesariuszy) zainteresowanych tematyką istotnych problemów związanych z wędrówkami ryb, ich zakłóceniami i utrudnieniami, metodami wspomagania tych wędrówek oraz skutecznymi rozwiązaniami i kierunkami przyszłych badań. Mówiąc krótko, celem spotkania jest transfer wiedzy, wymiana doświadczeń oraz ułatwienie kontaktów dla wspólnych prac w przyszłości. W tym roku konferencja miała się odbyć w Lizbonie, ale z powodu pandemii została odwołana. Szkoda, bo mieli w niej uczestniczyć również przedstawiciele RZGW, by zaprezentować projekty realizowane przez Wody Polskie na Białej i Wisłoce oraz plany na przyszłość.

Nagrodę konferencji Fish Passage przydziela specjalne jury, któremu przewodzi inżynier Jonathan Mann z Wydziału ds. Ryb i Dzikiej Przyrody Stanu Kalifornia. Przez kilka miesięcy ten kilkunastoosobowy zespół analizuje setki propozycji z całego świata. I wybiera jedną. Tym razem wyróżnienie otrzymał polski projekt dla Drawy. Potraktujmy to jako dobry prognostyk, bo przecież w dziedzinie odtwarzania ciągłości rzek dopiero w Polsce początkujemy.

Projekt jest naprawdę niezwykły. Może dlatego, że próbuje łączyć różne żywioły: czystą naturę wraz z jej potrzebami z użytkowymi oczekiwaniami człowieka w stosunku do przyrody. Można by powiedzieć, że jest w jakimś sensie kwintesencją myślenia o zrównoważonym świecie. A konkretnie?

Tytułowy włosienicznik to rzadka w tej części świata roślina wodna, tzw. jaskier wodny, który jest w Polsce pod ścisłą ochroną. Jest bardzo wrażliwy na różne zmiany środowiska. Dla nikogo nie będzie więc zaskoczeniem, że do życia potrzebuje czystej wody, ale okazuje się, że potrzebuje również obecności ryb i minogów.

Włosieniczniki, czyli jaskier wodny

Stąd ochrona stanowisk włosienicznika występującego właśnie na Drawie, Korytnicy, Grabowej i Radwii spowodowała potrzebę odbudowy ciągłości tych rzeki. Czyli, ułatwienia rybom pokonania wielu urządzeń, jakimi od dziesiątków lat przegradzaliśmy rzeki, by produkować energię, czerpać wodę czy napędzać młyny. W konsekwencji w projekcie, poza ochroną siedlisk włosienicznika powstało wiele obiektów zapewniających drożność wspomnianych rzek. Były to bystrotoki na Drawie w Złocieńcu i Głęboczku, Drawsku Pomorskim, przepławka na Elektrowni Wodnej Kamienna na Drawie, bystrotok i przepławka na rzece Korytnicy i inne. Zrenaturyzowana w ten sposób rzeka znacznie lepiej daje sobie radę z suszą niż pozostałe rzeki w okolicy.

Przepławka na Elektrowni Wodnej Kamienna na Drawie

Jednocześnie, projekt próbuje dostosować istniejącą strukturę turystyczną tak, by minimalnie ingerowała w środowisko. By zmniejszyć presję turystyczną w szczególnie chronionych miejscach wybudowano cztery kompleksy turystyczne – przykład jednego z nich w Złocieńcu na zdjęciach poniżej.

Obiekt turystyczny w Złocieńcu

W tym kontekście ważnym zadaniem w projekcie było zwiększenie świadomości ludzi dotyczącej zagadnień usług ekosystemowych i zrównoważonego rozwoju gospodarczego w rejonie rzek, gdzie znajdują się miejsca o szczególnym dla środowiska i dla nas znaczeniu.

Projekt zrealizowano w ramach programu: LIFE 13 NAT/PL/000009.
Beneficjentem projektu była Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Szczecinie – Państwowa Jednostki Budżetowa.
Koszt projektu to 6 730 292 EURO, z czego połowę pokryła unia Europejska, a połowę Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Zapory – czyli co przeszkadza rybom

Rzeki zawsze dzieliły się tym, co miały najlepszego: dawały pożywienie, picie, ochłodę i odpoczynek, ułatwiały transport, użyźniały ziemię, były też źródłem natchnienia i metafizycznym medium. A myśmy z tego chętnie korzystali. Niemal od zawsze głowiliśmy się jak zaprząc rzekę do pracy. I mieliśmy w tym spore sukcesy.

Kluczowym wynalazkiem było koło wodne służące do różnych celów – mąka to był jeden z wielu produktów uzyskiwanych dzięki takim urządzeniom. Koła przekładały energię wody na maszyny produkujące kaszę, tnące deski, wykorzystywano je do produkcji papieru, do ubijania sukna, w hutnictwie, do pompowania wody w wodociągach i przy wielu innych pracach. W konsekwencji pracujących dla człowieka kół wodnych było całkiem sporo. Nie mamy dokładnych liczb, ale szacuje się, że na terenie Polski u schyłku XVIII wieku samych młynów mielących mąkę było kilkanaście tysięcy, a w Europie koło pół miliona. Ale to był romantyczny początek.

Po lewej: koło wodne z młyna w osadzie młyńskiej Roztoka – Brzeziny.
Po prawej: Młyn Dells – Wisconsin (Arisona), Fot. Jim Bauer, CC BY-ND 2.0

Wielkie zapory na rzekach budowaliśmy od dawna, można powiedzieć od tysięcy lat do nawadniania terenów rolniczych, zaopatrzenia w wodę miast oraz zmniejszenia wysokich przepływów, czyli ochrony przed powodziami. Ale były to tak trudne przedsięwzięcia, że można je policzyć na palcach. Dopiero rozwój mechanizacji, wiedzy inżynierskiej i w jakimś sensie niedostatek wiedzy o tym, jakie mogą być ich negatywne skutki dla środowiska spowodował, że zaczęliśmy budować mniejsze zapory, stopnie, jazy i przegrody na rzekach, gdzie tylko się dało.

Szczyt tej aktywności na świecie miał miejsce w XX wieku. W Europie w drugiej połowie XX wieku. Budowaliśmy ich dużo: coraz wyższe i coraz więcej. Dziś nie potrafimy nawet powiedzieć ile ich jest. Amerykańskie służby szacują, że przegród na rzekach dorzecza Missisipi jest około miliona…

A u nas? (czytaj artykuł…)

„Wisłoka bez barier” w Królestwie Pontu

Historia Tokatu (Turcja), gdzie na lokalnym uniwersytecie prof. Roman Żurek miał wykład wprowadzający o rewitalizacji rzek w Polsce, w tym o pracach na Wisłoce, sięga sześciu – siedmiu tysięcy lat. Tokat leży u zbiegu rzeki Tokat i  Yesilırmak (Zielona Rzeka) 800 km na wschód od Istambułu. Na wiele lat przed naszą erą Tokat był częścią Królestwa Pontu rządzonego przez tyranów z dynastii Mitrydatesów. Prawie 50 lat przed naszą erą region i miasto zostało zdobyte i zniszczone przez Rzymian. Tureckie, w swojej długiej historii, stało się całkiem „niedawno”, bo w roku 1071. Do największych zabytków miasta należy most Seliuk na Yesilırmak zbudowany w 1250 roku oraz meczet Ali Paszy zbudowany na początku XVI wieku. Miasto liczy obecnie 115 tys. mieszkańców.

Fot. Lubunya, Widok na Tokat, Wikipedia, CC BY-SA 4.0

Konferencja w Tokacie

Konferencje na całym świecie zaczynają się podobnie. Pół godziny przed rozpoczęciem na sali nie ma zwykle nikogo poza grupką pracowników technicznych testujących mikrofony, rzutniki, połączenia komputerowe itd. Potem pojawiają się organizatorzy. Ci sprawdzają czy wszystko działa, przesuwają trybunkę o 20 cm w lewo, czy w prawo, poprawiają krzesła za stołem prezydialnym, albo układają w pierwszym rzędzie kartki z napisem „Zarezerwowane”. Gospodarzy, którzy przychodzą na 10 min przed rozpoczęciem łatwo rozpoznać – są bardziej eleganccy i z lekka zdenerwowani – zwykle siadają gdzieś z boku i jeszcze raz nerwowo przerzucają kartki z tekstami tzw. adresów powitalnych. Po chwili salę zapełniają rozgadani uczestnicy, a 5 minut po terminie planowanego rozpoczęcia wchodzą uśmiechnięte „czynniki oficjalne”. Przez chwilę trwa małe zamieszanie, bo znane postaci polityki, czy lokalnych władz uruchamiają reflektory ekip telewizyjnych i błyskanie fleszy fotografów prasowych, ale po chwili wszystko się uspokaja. Można powiedzieć, że rytuał wstępu do konferencji się dopełnił i można zaczynać. Na trybunę wchodzi reprezentant gospodarzy i mówi „Jest mi niezmiernie miło, że mogę w imieniu…”

Tak też było w Tokacie, na III cyklicznej konferencji związanej z regionem Morza Czarnego zatytułowanej “Równoważenie rolnictwa i środowiska” organizowanej przez Uniwersytet Gaziosmanpasa w miejscowości Tokat. To ciekawy pomysł – konferencję o profilu naukowym wspiera 12 miast tego regionu, które są zainteresowane rolnictwem, bo żyją z upraw, ale też i stanem środowiska, bo ten, jak wszędzie, zaczyna się coraz bardziej pogarszać. Dwunastu burmistrzów umówiło się, że co roku inne miasto będzie gospodarzem konferencji. W poprzednim roku było to miasto Samsun leżące nad Morzem Czarnym, w tym roku wypadło na Tokat.

Budynek konferencyjny na uniwersytecie w Tokat

Referaty wygłoszone na konferencji

W czasie konferencji wygłoszono około 200 referatów – obejmowały szerokie spektrum tematów. Wiele z nich dotyczyło rolnictwa, sposobu uprawy, chorób roślin, szkodników itd. Sporo referatów dotyczyło zanieczyszczenia wód i gleby. Kilka dotyczyło zmian klimatu i ochrony środowiska traktowanej zarówno, jako problem lokalny, jak i problem międzynarodowy. Były też referaty, które skupiały uwagę na szerszej problematyce np. edukacji na temat środowiska i jego ochrony – jeden z autorów omawiał wyniki badań kandydatów na nauczycieli w jednym z miast Anatolii dotyczących ich stosunku do porozumienia paryskiego oraz możliwości jego zastosowania w Turcji. Cześć referatów dotyczyła strategicznych problemów. Jeden z nich próbował odpowiedzieć na pytanie, czy zwiększone rygory ochrony środowiska wpływają na efektywność działania gospodarki. Odpowiedź, przygotowana na podstawie danych z OECD była możliwa do przewidzenia – w perspektywie krótkookresowej zaostrzanie norm środowiskowych wpływa negatywnie na efektywność produkcji. Wymaga to więc różnych form kompensacji. Niektóre z wygłoszonych referatów mogły zainteresować każdego, nie tylko specjalistów. Dwóch naukowców z uniwersytetu w Tokacie przeprowadziło w centrum miasta badania (próbka około 420 osób) dotyczące gotowości do płacenia większych kwot za żywność, która jest produkowana w zdrowy sposób i pochodzi z wiarygodnych upraw. Obiecujący był też referat skupiający uwagę na możliwości zastosowania sztucznej inteligencji i technik głębokiego uczenia się do wykrywanie chwastów w uprawach.  

Referat prof. Romana Żurka i wspierający go poster był w swojej tematyce osamotniony. W czasie konferencji ochrona rzek rozumiana była głównie jako ochrona jakości wody w rzekach, zbiornikach wód podziemnych, czy jeziorach, bo to coraz większy problem na obszarach intensywnie eksploatowanych rolniczo. Sprawa regulacji rzek, zabudowy rzek budowlami hydrotechnicznymi nie miała swojej reprezentacji na konferencji.

Zarówno po referacie, jak i w czasie rozmów przy posterze (traktującym o problemach z ciągłością rzek w Polsce) widać było zrozumienie, ale też pewną formę rezygnacji. Być może wynika to z faktu, że wiele rzek w Turcji jest eksploatowanych energetycznie, a jazy i zapory, na których są montowane turbiny nie mają przepławek. Na samej rzece Yesilirmak jest takich energetycznych zapór dwadzieścia jeden, a w regionie Tokatu aż osiem. W tej sytuacji możliwość udrożnienia rzek wydawała się naszym rozmówcom dość odległa, choć mają oni świadomość, że charakterystyczny dla tej rzeki jesiotr pojawia się obecnie tylko u jej ujścia do Morza Czarnego.

Widok na jezioro zaporowe Almus na rzece Yesilirmak, fot. R.Konieczny

Z rozmów i lektur wynika, że w Turcji, jak w wielu miejscach na świecie, również w Polsce, występują podobne problemy i podobne trendy, w których dbałość o środowisko, choć rosnąca, wciąż jest niewystarczająca i mało doceniana. Przykładem jest regulacja rzeki Yesilirmak w samym Tokacie. To klasyczny przypadek, gdzie względy krótkookresowe i polityczne wzięły górę nad kompleksowym myśleniem o środowisku oraz miejscu i roli człowieka w tym kontekście.

Rzeka Yesilirmak – żywi, ale i niszczy

Rzeki w tym regionie, jak wszędzie tam, gdzie latem temperatury osiągają latem ponad 40 stopni, odgrywają ważną rolę. Mieszkańcy zawsze spędzali popołudnia i wieczory na zacienionych drzewami brzegach, kanały irygacyjne umożliwiały i nadal umożliwiają nawadnianie pól, na których uprawia się głównie warzywa, a rzeka była dawniej pełna ryb. Niestety, w latach siedemdziesiątych Yesilirmak poprzegradzano stopniami, a budowane przy nich przepławki dla ryb (jeśli występują) są zwykle mało skuteczne.

Yesilirmak, jak każda rzeka, a szczególnie, gdy w sąsiedztwie są góry, jest też źródłem zagrożenia. Szybki spływ z gór stwarza niebezpieczeństwo dla miasta i ludzi, więc w historii miasta zanotowano wiele powodzi. Wielka powódź wystąpiła w 1908 roku, a spowodował ją jeden z dopływów Yesilirmak, potok Behzat. Oficjalne dane mówią, że zginęło wtedy 225 mieszkańców i 17 żołnierzy, ale w wielu dokumentach sporządzonych po powodzi mówi się o około 2000 ofiar. Miasto w dużej części zostało zniszczone: uszkodzonych zostało prawie 500 budynków, 6 meczetów, wiele hoteli, wiele budynków publicznych, w tym Urząd Miasta, urząd telegrafów, szpital, czy więzienie. Podobna powódź zdarzyła się w 1949 roku, kiedy uszkodzonych zostało 449 domów, 122 sklepy, z czego ponad 60 zostało zniszczonych kompletnie. Tylko dzięki wcześniejszym znacznie mniejszym opadom i niegroźnemu wylewowi rzeki, który spowodował ewakuację ludzi, w czasie właściwej powodzi, kilka godzin później prawie nikt nie zginął. Ale w pamięci mieszkańców Tokatu ta powódź jest wciąż żywa i nazywa się ją Wielką Powodzią.

Link do filmu o powodzi zanjduje się tutaj (komentarz po turecku).

Mąż opatrznościowy miasta Tokat

Powtarzające się kłopoty z powodziami spowodowały, że zainteresowało się tym problemem Ministerstwo Leśnictwa i w ramach działu zajmującego się walką z erozją i odtwarzaniem pastwisk przygotowało plan dla Tokatu. Zespołem do tych spraw kierował Kemal Ask – inżynier wykształcony we Francji z doświadczeniami zdobytymi w Afryce i we Włoszech. Zdjęcie obok pochodzi z artykułu w Daily Sabah (16.08.2018).

Ask był przekonany, że ratunkiem dla miasta jest zagospodarowanie silnych opadów w górach i spowolnienie spływu powierzchniowego. W efekcie grupa zarządziła zalesienie wielu obszarów górskich otaczających Tokat, stworzenie tarasów i małych przeszkód opóźniających spływ. Były to działania na tyle skuteczne, że Kamel Ask do dziś jest pamiętany w Tokacie jako człowiek, który uratował Tokat przed powodzią. Od tego czasu nie było w mieście większej powodzi.

Obecne zmiany

Po 2010 roku powstała koncepcja regulacji rzeki w obrębie miasta, głównie dla celów rekreacyjnych, ale jednym z argumentów była oczywiście powódź. Obserwując realizację tego projektu można odnieść wrażenie, że wiedza Kemala Aska ściśle związana z wykorzystaniem możliwości jakie daje natura poszła w zapomnienie.

Ale zacznijmy od tego, że projekt i prace wykonane do dziś w 70% podobają się mieszkańcom, bo skupiają uwagę głównie na rekreacji. Nacisk w projekcie położony jest na ścieżki rowerowe i joggingowe wzdłuż rzeki, na altany w miejscach zacienionych drzewami, tak ważne dla wszechobecnego tu zwyczaju rodzinnego spędzania popołudni na świeżym powietrzu. Jednym z kluczowych elementów projektu jest zapewnienie odpowiedniej ilości wody w centrum miasta w sezonie letnim (kiedy jest jej mało), by można było pływać „osmańskimi łodziami”. Mówi się oczywiście również o tym, że wykonane prace regulacyjne mają zapewnić przejście wielkich wód przez miasto bezpiecznie dla mieszkańców.

Brzmiałoby to wszystko razem interesująco, gdyby nie sposób realizacji. Dla zapewnienia odpowiedniej ilości wody w rzece w sezonie letnim, gdy wody jest naprawdę mało konieczne było nie tylko podpiętrzenie wody przy pomocy jazu (bez przepławki), ale również wykonanie szczelnego koryta, które zagwarantuje, że woda nie będzie z niego w czasie suszy uciekać. W konsekwencji powstał kanał o długości 1,2 km, odseparowany od podłoża folią plastikową, z nasypaną na nią warstwą piasku i ułożoną betonową zbrojoną wylewką z okładziną kamienną. Wody deszczowe nie są odprowadzane do koryta rzeki w mieście, ale zbierane i wyprowadzane rurami ułożonymi pod ziemią wzdłuż koryta poza centrum miasta. Skarpy rzeki na całej długości są tak wyprofilowane, że uniemożliwiają ludziom bezpośredni kontakt z wodą.

Wizualizacja regulacji rzeki Yesilirmak w Tokacie, źródło: http://m.tokat.bel.tr/icerik.php?icerik=240&Kategori=1005

Podsumowanie

Uniwersytet w Tokacie jest stosunkowo młody – powstał w 1992 roku. W skład uniwersytetu wchodzą następujące wydziały: Wydział Rolniczy, Wydział Nauk i Literatury, Wydział Ekonomii i Nauk Administracyjnych, Wydział Lekarski, Wydział Edukacji, Wydział Inżynierii i Nauk Przyrodniczych, Wydział Sztuk Pięknych, Wydział Stomatologii, Wydział Teologiczny, Wydział Prawa i Wydział Nauk o Zdrowiu. Na uniwersytecie studiuje obecnie ponad 23 tys. studentów.

Organizatorzy konferencji włożyli ogromnie dużo wysiłku w promocję swoich działań, w szczególności jeden z głównych animatorów konferencji prof. Hakan Mete Dogan.

Uczestnicy konferencji, fot. R. Konieczny

Starali się też wykorzystać obecność uczestników spoza Turcji do nawiązania kontaktów, pokazania swoich prac z jak najlepszej strony i przedyskutowania tematów, które mogą być wykorzystane wspólnie w przygotowaniu wniosków o finansowanie z programów międzynarodowych.

Zalane przepławki (majowe wezbranie na Ropie)

W czasie wizyty 25 maja w Ropicy Polskiej, gdzie działa już prawie ukończona przepławka stan wody w rzece Ropie był wciąż podwyższony. Na znajdującym się wodowskazie powyżej tego miejsca w miejscowości Ropa stan wody wynosił 210 cm, czyli był o prawie półtora metra niższy od kulminacji, która wystąpiła dwa dni wcześniej. Urządzenie placu budowy, czyli kontenery i maszyny zostały wcześniej wycofane poza zasięg przewidywanego zalewu i nie uległy podtopieniu.

Widok na przepławkę od strony jazu

Woda w rzece na odcinku przepławki układała się w miarę równo – widać było, jak wytraca energię na dziesiątkach wielkich głazów, które składają się na rygle i bystrze. Stąd silna turbulencja i malownicze spienienie wody na powierzchni.

Poniżej przepławki woda się uspokajała i wyrównywała – widać to wyraźnie na zdjęciu zrobionym ze znajdującej się poniżej bystrza kładki dla pieszych.

Widok na przepławkę od dołu z kładki dla pieszych

Nie widać było żadnych uszkodzeń spowodowanych tą wodą, poza jednym wyrwanym głazem z niedokończonego jeszcze umocnienia prawego brzegu, który woda postawiła na sztorc.

Niewielkie uszkodzenie umocnienia brzegowego

W najbliższym czasie planowane jest spotkanie zleceniodawcy z wykonawcami i nadzorem przyrodniczym na temat skuteczności przepławki. Podstawą dyskusji będą wyniki pomiarów prędkości wody przeprowadzone w ostatnich tygodniach w różnych miejscach przepławki. W razie stwierdzenia przekroczeń dopuszczalnych prędkości podjęte zostaną decyzje dotyczące niezbędnej korekty prac.

Poniżej Ropicy Polskiej fala wezbraniowa przeszła przez modernizowany jaz w Gorlicach. Na czas wezbrania usunięta została tymczasowa droga dojazdowa do placu budowy i znajdujący się pod nią przepust rurowy. Jaz, w którym niedawno wycięto zęby, radził sobie doskonale z podwyższoną wodą.

Widok na wlot do przepławki budowanej w Gorlicach

Wycięto zęby jazowi w Gorlicach

Modernizacja przepławki dla ryb w Gorlicach
rzeka Ropa km 32+300

Stopień w Gorlicach został zbudowany dla utrzymania stałego piętrzenia na ujęciu wody przeznaczonej dla celów przemysłowych. Jaz składał się z sekcji z filarami umożliwiającymi regulację zasuw, przepławki dla ryb zlokalizowanej w środkowej części obiektu i przelewu stałego. Pomimo zbudowanej przepławki stanowił on barierę nie do pokonania dla ryb.

Widok na jaz i przepławkę przed renowacją

Modernizacja stopnia zakłada likwidację starej przepławki oraz budowę nowej w części z przelewem stałym. Nowa przepławka będzie oddzielona murem oporowym od części koryta pracującej dla ujęcia wody. By, w czasie modernizacji, nie powodować mącenia wody (zgodnie z zaleceniami Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska) założono, że prace budowlane będą realizowane „na sucho”, co wymagało wydzielenia części koryta rzeki i osuszenia go.

Droga dojazdowa i wydzielony obszar budowy przepławki

Od początku roku zrealizowano wiele elementów inwestycji: przygotowano drogę dojazdową do placu budowy (nasyp i przepust rurowy – na ilustracji powyżej na zdjęciu lewym, po lewej stronie), zasypano starą przepławkę kamieniem łamanym i wykonano mur oporowy.

Budowa muru oporowego oddzielającego przepławkę od reszty koryta

W tym miesiącu (maj 2019) wycięte zostały również „zęby” w stałej części jazu, co będzie chroniło konstrukcję przepławki przed lodem. Wycięte „szczerby” zlokalizowane są na poziomie wlotu do przepławki od strony wody górnej i na poziomie dna pierwszej komory przepławki.

„Zęby” wycięte w stałej części jazu

Sezonowym problemem na budowie jest konieczność likwidowania w czasie wezbrań, które o tej porze roku występują dość często, drogi dojazdowej i przepustu rurowego. Poza tymi utrudnieniami nie wystąpiły dotąd inne problemy, które mogłyby opóźniać realizację tej inwestycji.

Fotografie: Piotr Sobieszczyk, Karol Ciężak, Małgorzata Siudak

Pierwsze testy na budowie w Ropicy Polskiej

Trwają prace przy modernizacji bariery migracyjnej na Ropie w Ropicy Polskiej (km 39+400). Bariera składająca się z dwóch stopni oraz gurtu dennego jest zastępowana przepławką w formie kamiennego bystrza.

Od listopada 2018 trwa układanie przepławki z przygotowanych bloków skalnych. Prace prowadzone są „na sucho” pod osłoną ścianki szczelnej odgradzającej obszar prac od koryta, którym obecnie płynie woda.

Układanie głazów (fot. M. Siudak)

Procedura prac w tym przypadku polega na układaniu głazów etapami. Po ułożeniu fragmentu bystrza – długości około 30 metrów, sprawdza się jak ten fragment działa po wpuszczeniu do niego wody. Jeden z takich testów przeprowadzono pod koniec lutego. Uczestniczyli w nim przedstawiciele inwestora, wykonawcy, projektanta i nadzoru przyrodniczego.

Red.: Jaki jest cel dzisiejszego testu? (pytanie skierowane do Piotra Sobieszczyka – kierownika projektu)

Piotr Sobieszczyk: Nie da się idealnie zaprojektować takiego urządzenia, bo nie da się narysować dokładnie kamieni, które mają być ułożone, nie da się też dokładnie przewidzieć jak zadziała całość. Dlatego na etapie wykonania takiego bystrza dokonujemy korekt. Robimy to na podstawie porównania projektowanych parametrów przepływu z rzeczywistymi pomiarami. Głównie chodzi o prędkość wody – jeśli gdzieś przekroczone zostaną parametry graniczne, to ryby przez takie szczeliny nie przepłyną.

Red.: I jak to wypadło dzisiaj?

P.S.: Zmierzone dzisiaj prędkości są dobre, ale to były wstępne badania. Gdybyśmy chcieli to zrobić dokładnie, to trzeba by poświęcić kilka godzin na tzw. mapowanie. To oznacza wykonanie kilku przekrojów poprzecznych i pomiary prędkości w każdej szczelinie przekroju na kilku poziomach głębokości wody. Dzisiaj mierzyłem tę prędkość w kilkunastu szczelinach na głębokości 0,6 m od powierzchni tam, gdzie ta prędkość teoretycznie powinna być największa.

Red.: To wystarczy, żeby sprawdzić czy wszystko jest dobrze zrobione?

P.S.: Takie próby, jak dzisiejsza pozwalają nam dokonać na bieżąco korekty wykonania budowli – w efekcie uniknąć dodatkowych kosztów związanych z ewentualną przebudową później, co może być daleko trudniejsze. Po zakończeniu budowy i tak zostanie przeprowadzona ocena hydrologiczna przepławki, ale korekty w trakcie oszczędzają czas i środki.

Widok stopnia w Ropicy Polskiej w trakcie modernizacji (28.03.2019) – fot. arch. Zakład Badań Ekologicznych